Przejdź do głównej zawartości

spaceruję po parku

W zasadzie tylko kasztany zdradzają, że już jesień. No i może trochę żołędzie pod dębami. A cała reszta zieleni panoszy się jeszcze w najlepsze po parku i drwi sobie z aury, chłodnawej ostatnio, płaczliwej.
Oprócz tego ostrzegłam kilka zaledwie żółtych liści na klonie. I tyle. Za to kasztany zwijają się w rdzawe brązy na całego.
Lubię tę porę roku. Wiem, powtarzam się co jesień.





O, i proszę - fontanna, dwie w zasadzie. Ta duża to nowe cudo, z tego roku, chyba specjalnie dla mnie. Ostatnia deska ratunku dla mojej najmłodszej, żeby zasnąć. No i dla mnie, bo jak zaśnie, zasiadam sobie wygodnie na jednej z ławek w pobliżu i czytam, czytam, czytam. Poniżej moja ulubiona ławeczka w alejce przy fontannach.



Normalnie nie miałabym czasu chodzić przedpołudniami po parku. Pewnie siedziałabym w pracy, sfrustrowana i zła, otoczona przez negatywne emocje. A że przejawiam skłonności do samonapędzania się, pewnie eskalacja stresu we mnie urosłaby do niebotycznych rozmiarów.
Nie zamierzałam już chodzić z wózeczkiem po parku. Bardziej przymierzałam się do zmiany pracy, mieszkania, życia. A tu życie zmieniło się dla mnie najpierw.
Cudownie.

Każdego dnia cieszę się, że nie jest po mojemu. Zwykle dwa razy w ciągu nocy dziękuję, bo wtedy taka cudowna cisza, a w blokach tylko palą się światła w oknach klatek schodowych, że nie mój plan się realizuje. Z każdą zmienioną pieluszką i opróżnionym słoiczkiem zastanawiam się, jak mogłam dotychczas tego nie robić. Podczas każdego karmienia piersią patrzę w małe roziskrzone oczki, dla których jestem jeszcze całym światem.
A tego wszystkiego nie było w planach. Niewiarygodne...
Wymyśliłam dla siebie o wiele prostszy scenariusz, lecz jednocześnie - monotonny. Myślę nawet, że bliźniaczo podobny do tego, jaki realizowałam. Podejrzewam, że by mi się znudził. Coś tak myślę, że niewiele by upłynęło, zanim znowu nie stałabym się sfrustrowana i zła.

Rok temu, pamiętam, tak się bałam. Wszystko było przed. Teraz spaceruję po parku.

Komentarze

  1. Wzruszyłam się. Dobrze, że czerpiesz siłę z tego wszystko, o czym napisałaś, i że masz ogrom przyjemności w zmianach, które zaszły w Twoim życiu. Ważne, by dostrzegać piękno...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo piękny post, pełen ciepła.
    To bardzo ważne, by akceptować... by kochać swoje życie. By emanować wiarą w swoje przyszłe dni. Wiesz, po co wstajesz rano, a każdego dnia kładziesz się spać spokojna. To jest piękne.

    Ja także co roku powtarzam, że jesień to moja ulubiona pora roku. O tym, że nadchodzi, poznaję po krzaku, który rośnie koło śmietnika. Normalnie jest zielony, ale jesienny, staje się różowo-czerwony, taki jaskrawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W życiu często zdarzają nam się wydarzenia, które przekierowują nas na zupełnie inne tory i nagle okazuje się, że to są dla nas najlepsze tory.
    Uściski, u mnie było podobnie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!