Chciałabym coś napisać o sobie i tym jak mi upływa czas, ale każda próba to takie banały, frazesy, nic godnego uwagi. Same frustracje, w sumie negatywne odczucia i wieczna niepewność, przeradzająca się już w obojętność.
Tylko ogródek ma moc pocieszania mnie. Wszystko nieustannie się odradza. Złamane zamiera, ale wypuszcza pęd bokiem. Wysiane wschodzi. Zagubione znajduje się. Magnolia przekwita i okrywa się zielenią. Cebule rodzą tulipany. Z tego powodu ta wiosna nie jest tak zupełnie bez sensu.
Jeszcze widzisz piękno, jeszcze umiesz złapać cieszący Ciebie drobiazg w garść. A to bardzo dobrze.
OdpowiedzUsuńPiękne tulipany.:) Aniu warto się cieszyć drobnostkami i szukać tego, co sprawia przyjemność. Dobrej majówki Aneczko.:)
OdpowiedzUsuńPowinnam napisać o tulipanach, bo tego dotyczy post. Ponieważ jestem tu po raz pierwszy, najpierw przeczytałam co sama napisałaś o sobie i aż się uśmiechnęłam. Ja też wiecznie wszystko analizuję. Jest to moja największa udręka. Próbuje z tym walczyć, ale stale przegrywam.
OdpowiedzUsuńps Magnolia i tulipany cudne, a ogród jest też i moim lekarstwem
Więcej muzyki polecam :) A tak to witaj w klubie, aż sobie westchnęłam :)
OdpowiedzUsuńPiękne kwiaty...
OdpowiedzUsuńP.s. Cieszę się, że jesteś :)
dobrze jest mieć pocieszenie w przyrodzie, bardzo :*
OdpowiedzUsuń