wtorek, 14 grudnia 2010

plany na środę

Cieszę się jutro na tej jeden dzień urlopu jak niemal w wakacje na trzy tygodnie. Taka iluzja wyjścia poza schemat. Przecież nie będę mogła ani dłużej pospać, ani lenić się w południowej ciszy domu tylko dla siebie. I żadna tam lektura czy nowy sweter - nic z tego.
Wzięłam urlop na nadrobienie czasu. Jeden dzień nie starczy, ale jednak pomoże. Dzień z serii módl się - pracuj - bądź uśmiechnięta. Czyli pakiet tzw. uspokajający. Coś na złagodzenie duszy, coś na zmęczenie mięśni i kojąca radość, wynikająca z dobrze wykonanych prostych zadań. Jak starczy czasu może pomaluję sobie paznokcie, a co tam.
I choć lubię długo spać - wstanę o 6:00. Chociaż jest zimno, wyjdę na długi spacer z psem. Chociaż nie mam serca do sprzątania, zajmę się domem. I sobą, trochę.

2 komentarze:

  1. Potrzebuję czasem takich dni. A potem z wielką radością wracam do życia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. i taka 'zwyczajność' potrzebna jest:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!