Dzisiejszy dzień był tak narwany jak mój pies, terier walijski. Istny kołowrót, głupolek, wariatuńcio. Miałam wrażenie od samego rana, że gonię swój ogon, spotykam ludzi chaotycznie, gnam przed siebie za jakimiś gadżetami, potrzebnymi tylko przejściowo, na chwilę.
Dochodzi północ i niby mam czas dla siebie. Padam na pysk. Dosłownie. Tępo patrzę w monitor. Powinnam położyć się chociaż na chwilę, bo pewnie około 1:30 wypadnie pierwsze nocne karmienie. Ale iść spać to tyle zachodu! Najpierw łazienka, potem te wszystkie przygotowania łóżka itd. A ja padam na - że się tak wyrażę - mordę. Mój wariatek przyszedł ze spaceru i od razu śpi. Farciarz.
A ja nawet nie mam siły i ochoty odpakować nowego telefonu! Wyobrażacie sobie takie coś? W końcu po kilku latach kupuję sobie nowego smartfona i ... czeka w pudełku od kilkunastu godzin! Odebrałam go po 10:00 i do teraz nie miałam okazji. Hm, może jutro przyjemność będzie większa? Odroczona przyjemność. Kiedyś byłam w tym dobra. Z pełną premedytacją ćwiczyłam sobie charakter. Może dlatego teraz stosunkowo łatwo jest mi rezygnować z tego, co nie jest konieczne do życia i cierpliwie oczekiwać na dogodniejsze chwile, by odpakować swoje pudełka z kawałkami prozaicznych szczęść...


Też często padam wieczorami na mordę a im jestem starsza tym mocniej chyba i szybciej. Wprawdzie nie budzą nie nocne karmienia, ale moje cztery psy jak najbardziej i to po wielekroć, bo jak nie jedno to drugie wpuścić, wypuścić, wpuścic, wypuścić, ech!
OdpowiedzUsuńPiękne i bardzo mi do serca przemawiajace jest ostatnie zdanie w Twoim poście, to o niespiesznym odpakowywaniu pudełek z prozaicznymi szczęściami...
Wariatuńcia szczerze zazdroszczę i pozdrawiam, a padania na twarz jakby mniej, bo też je z różnych swoich wcieleń życiowych znam. Ale z drugiej strony, kiedy życie za mocno zwalnia, a i tak przecież bywa czasem, to wcale to nie jest tak przyjemne jak nam się w zagonieniu wydaje.
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś w ten sposób ćwiczyłam charakter. Nauczyłam się w ten sposób segregować priorytety.
OdpowiedzUsuńA telefon to nie jest rzeczy, na której by mi zależało, więc mógłby tak leżeć i leżeć...
Masz pięknego psa, telefon poczeka, jak każde urządzenie, które nas wciągnie w siebie.
OdpowiedzUsuń