Czasami mi się zbiera trochę żalu, niby znikąd. I tak mi zalega czas jakiś w środku. Jak liście łubinu to robią, że złapaną rankiem rosę w kroplach zamieniają w niebyt? Czy to samo paruje? Czy desperackim wysiłkiem natury obdarzonej wolą życia a nie celowego ruchu, cudem jakimś liść strząsa z siebie zalegającą wilgoć? A potem magia władająca tą zieloną częścią świata zamienia krople południowych strząsań w coś wartościowego.
Niech ktoś/coś zamieni mój żal w coś takiego.
No tak, jestem zmęczona. To wtedy podobno jestem najbardziej nie do zniesienia. Wszystko komplikuję, nie tylko w sobie. Zatem usiadłam odpocząć. Patrzę na ogródek z góry. Oglądam zdjęcia tych najmniejszych zielenin. Słabo idzie, ale idzie. Późno wysiane, nie ma co się dziwić.
Ignoruję w sobie tę przemożną chęć sprzątania, staram się nie widzieć podłóg do mycia i półek do przetarcia. Nie teraz, nie dzisiaj. I tak zanim usiadłam, tylko na chwilę weszłam do pralni puścić jeden cykl, a po półgodzinie wyszłam z naręczem poskładanych ubrań. Wyszorowany świeżo zlew błysnął mi podzięce. Zaraz po kawie pewnie pójdę już wieszać.
Niech mnie czasem ktoś/coś poskłada, odświeży i da odetchnąć.
Ja się nastawiam wkrótce na atak żalu i niezadowolenia ze swojej pozycji, ponieważ niedawno wyjechałam z raju, a wkrótce wracam do domu.
OdpowiedzUsuńTo tylko depresja powakacyjna, nie przejmuj się ;P
no u mnie to chyba przedwakacyjna, a raczej zamiastwakacyjna
UsuńI takie dni się zdarzają... a może i dobrze, w końcu różne emocje nas kształtują. Zmęczenie robi swoje, to znak by na ten moment odpuścić, chociaż trochę... Pozdrawiam cieplutko!
OdpowiedzUsuńTo prawda, że różne emocje i w sumie fajnie, że tak jest. Skąd bym wiedziała czasem, że jestem taka szczęśliwa, gdybym w przerwach nie wpadała w "otchłań rozpaczy" jak mawiała moja imienniczka z Zielonego Wzgórza? Teraz to może akurat nie otchłań, ale odpocząć warto.
UsuńPozdrowienia!
Moje ostatnie dni bardzo podobne, bardzo, chociaż mój koperek jest ciut mniejszy :P kochana przytulam, niech nam będzie lżej, chociaż odrobinę. Kisses
OdpowiedzUsuńJak to mniejszy? To niemożliwe! Ach, trzymajmy się jakoś, choćby łodygi najmniejszego koperku 😉
UsuńW Irlandii jest chłodniej, ale będzie, będzie piękny w swoim czasie :*
UsuńJak ja Cię doskonale rozumiem. Jak pięknie to napisałaś. Powinnam sobie wydrukować ten cały pierwszy tekst i z dopiskiem - to nie tylko ja tak mam, powiesić sobie na ścianie.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
Dziękuję! Ważne, żeby takie chwile nie trwały zbyt długo. ☺
UsuńMam nadzieję, że wkrótce nadejdą lepsze, pogodniejsze dni w Twoim życiu Aniu. Przytulam do serca
OdpowiedzUsuńDziękuję! Oczywiście, że już jest lepiej, bo to było na szczęście chwilowe. A że nie miałam ostatnio czasu napisać czegoś nowego, wisi sobie stary post o zmęczeniu. ☺
UsuńTeż potrzebuję pragnę i chciałabym odpocząć, ale na razie nie mogę. To bardzo trudny stan, kiedy się wie, że organizm aż jęczy do odpoczynku, a ty mu go dać nie możesz.
OdpowiedzUsuńPozostaje cieszyć się z roślinek i innych drobnych rzeczy.