Usiadłam na chwilę i blogi sobie czytam. Zmęczona, już niegłodna, ale jak wparowałam do kuchni to aż mi się ręce trzęsły. Tak to jest wpaść w trans, gdy niespodziewanie udaje się uśpić dziecko, a trudno przewidzieć, kiedy się obudzi. Niespodziewanie, bo ostatnio różnie z tym snem bywa, na przykład wczoraj w ogóle się nie dało i od 6:00 do 23:00 niewiele się dało zrobić z marudą. Cały ten tydzień taki sobie, zaczął się szczepieniem w poniedziałek, a to skutecznie wytrąca małą z codzienności. No i zaburza mi wszelkie plany.
Magnolia nie kwitnie tak ładnie jak za pierwszym razem. Nie chodzi wcale o to, że jest mniej kwiatów. Nie szkodzi. Są niestety jakby uszkodzone, podeschnięte, brązowawe. Zastanawiam się, czy to przez wiatr, który kazał gałęziom bez opamiętania chłostać nasz dom. Bo sucho raczej nie miała. A może to jakaś inna przypadłość. Ktoś, kto sadził wiele lat temu tę magnolię nie przewidział, że tak się bardzo rozrośnie. I wchodzi nam w okna. Mnie to absolutnie nie przeszkadza, ale magnolii chyba jednak szkodzi. Radzą mi, żeby jej gałęzie przyciąć, ale przecież magnolia nie lubi przycinania...


Śliczne są te kwiatki. A, że mała daje w kość - ma do tego prawo jako dziecko :). Pozdrawiam i życzę cierpliwości
OdpowiedzUsuńTo prawda, że ma prawo. I korzysta z niego, a my jej niestety pobłażamy. Generalnie mała rządzi 😉
UsuńOdchyl jej gałązkę i niech sobie dalej rośnie :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam hosty :D
pozdrawiam :D
Ach wiem! To właśnie Twój post o hostach mnie zainspirował. Pod drzewem magnolii, gdzie słońce jest może ze dwie godziny i tylko rano, a potem zawsze cień, generalnie miało nic nie być tylko trawa. Ale tak mi się spodobała Twoja hostowa rabata, że postanowiłam coś tam posadzić ☺
UsuńOoo? to może przydać Ci się mój najnowszy post o cienistej rabacie :)
UsuńCieszę się, że mogłam pomóc :)
Pamiętam swoje zmeczenie, gdy moja córeczka byłą mała i stale dopominała sie o uwagę. Czasem człowiek był tak padnięty, że ledwo siadał, to zasypiał. Jednak dzisiaj, po wielu latach wspominam te czasy z ogromnym rozrzewnieniem i nie miałabym nic przeciw temu by wróciły.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cie serdecznie, Anno magnoliowa!:-)
Tak, jestem świadoma tego, że zatęsknię za tym, w zasadzie właśnie zatęskniłam, bo starsze córki już takie starsze 😉
UsuńI tak sobie czasem narzekam trochę, ale tylko trochę, bo i ta najmniejsza w oczach dorośleje. Dziękuję!
Magnolie kwitnące drugi raz to i tak ewenement :) piękne hosty i idę na huśtawkę poczytać, przypomniałaś mi, że mogę :)
OdpowiedzUsuńA widzisz, szczęściaro, taka huśtawka to skarb, nie pohuśta się sama z książką!
Usuń