Padam na glebę, nawet nie na tę moją skoszoną już jakiś czas temu trawę, ale na wszystko jedno gdzie padam. Dlatego nie na wszystko starcza mi sił, nie wszystkie moje ja mogą funkcjonować. Dlatego nie piszę, nie dzwonię, nie nic. Nie szkodzi. Czasem jest dobrze dać sobie urlop od pewnych spraw.
Ale o koszeniu muszę. To jest super, prawie jak podlewanie, które uwielbiam. Co prawda mój trawnik pozostawia trochę do życzenia, wymaga mojego zaangażowania, dosiewek itd, ale w zasadzie mnie to jakoś nie stresuje. Prawda, idealny nie jest. Może ptaki wydziobały, może ja nie równo jakoś ziarno sypałam, nie ważne. Zajmę się tym po powrocie. A tymczasem już nawet taki nieidealny ogródek cieszy mnie niemal tak, jak te mizerne postępy w samodzielnym zasypianiu przez moją półtoraroczną córkę. Zwykle udaje się już bez czterdziestu minut płaczu, ale niestety to trwa i trwa, i jeszcze trochę trwa. Siedzę przy łóżeczku i już po około kwadransie zaczynam myśleć, co pierwsze zrobić jak w końcu uda się wyjść.
Ech, jak to się szybko zapomina, jak to błyskawicznie mija, więc choć nie lubię i nigdy nie lubiłam usypiania dzieci, wpiszę to sobie obok koszenia trawnika, żeby pamiętać. Bo koszenie trwa krótko, powierzchnia mała, więc nic dziwnego. Faktycznie jest w tym coś uspokajającego, kojący zapach i błyskawiczna zmiana wyglądu. Kilka spraw przy okazji można sobie przemyśleć, poukładać, no i można spokojnie udawać, że nie słychać wołania przez silnik kosiarki.

Urlop od wszystkiego i od wszystkich jest niezwykle ważny.
OdpowiedzUsuńZnajomi odkryli, że dziecko im znakomicie usypia przy szumie okapu kuchennego. Potem gdy już starsza była, nagrali szum na telefon i dziecko samo zasypia w łóżku.
ech, czego my nie próbowaliśmy...
UsuńGratuluję pierwszego koszenia :D
OdpowiedzUsuńdziękuję
UsuńMimo że mam alergię, lubię zapach świeżo skoszonej trawy. Też padam, więc jutro wrócę, jutro :* uściski Anno, uściski jeszcze imieninowe :*
OdpowiedzUsuńdzięki :)
UsuńKocham zapach koszonej trawy :)
OdpowiedzUsuńja także!
UsuńNie dawałam rady kosić mojego zbyt dużego ogrodu. Jeśli jeszcze kiedyś będę miała ogródek, to mniejszy, żeby móc sama kosić. :)
OdpowiedzUsuńto naprawdę frajda! ale faktycznie za duży by mnie pewnie zmęczył za bardzo, no i czas - skąd go na to wszystko brać?
UsuńPatrząc na miniaturę myślałem, że pancerniki Ci się zalęgły w ogródku, a to kosiarka taka ładna. Też bym musiał skosić wokół domu, ale mi się nie chce, tym bardziej, że pełno jabłek w trawie a i temperatura jakaś nieludzka. Poczekam, może słonce wypali ;)
OdpowiedzUsuńha ha zawsze to jakaś myśl
Usuń