Przejdź do głównej zawartości

szybciej

Biec, biec, biec!
Nie trzeba aż tak. Można trochę odpuścić. Nawet jak się za bardzo zwolnić nie da, wystarczy ponoć bardziej świadomie rozglądać się na boki i zadawać sobie wciąż jedno pytanie - jak się czuję w tym Teraz.
Rozwiązaniem byłaby zatem większa uwaga, większe zaangażowanie. Nie zawsze się udaje.
Nie pamiętam szczegółów chwilowych Teraz. Jaką miałam koszulę w pracy w piątek?  Z kim piłam kawę do drugiego śniadania? O czym myślałam podczas rutynowych działań biurowych? Czy siedziałam w tramwaju?
Dwa dni minęły, a już nie pamiętam tych szczegółów bez znaczenia. A może powinnam?
Nawet weekend nie był niespieszny. Bieg po relaks. Oczywiście przyjemniejszy niż w tygodniu, ale jednak bieg. Mimo to udało mi się więcej zauważać. Może dlatego, że towarzyszyli mi moi bliscy i to na nich się koncentrowałam. Niewiele pamiętam z siebie, kilka detali zaledwie. Ale pamiętam z weekendu zachwycone buźki dzieci, ogniki zadowolenia w oczach dorosłych, drobne gesty wnoszące pewność, że dobrze nam razem, że nadal chcemy razem biec, kolekcjonować miliony Teraz w klaserze My.

Komentarze