Przejdź do głównej zawartości

złudzenia do stracenia

Życie nie jest zbyt skomplikowane. To tylko ja muszę się jakoś z nim poukładać, przemyśleć sobie albo i nie myśleć. Nie wiem już.


Większość detali codzienności nie powinny stanowić dla mnie problemu, a jednak czasem ich wielość mnie przeraża. Kolejna sprawa do załatwienia, następny aspekt do zorganizowania i następny, i jeszcze jeden. A tu jakaś mała draka, kaszel czy odwołany basen i nagle wali się cały misterny plan, upada koncepcja i co dalej? Znowu trzeba układać, a choćby się nie chciało myśleć o tym, to i tak trzeba jakoś wpisać w kalendarz, zamknąć w słowach przyporządkowanych choćby ogólnie do godzin.

Rano zbyt zaganiana, w pracy zbyt zamieszana zajęciami i jednak za bardzo widoczna, by kreślić na kartkach zapytania lub klecić odpowiedzi, popołudniami zbyt zajęta, a wieczorem zmęczona, by przemyśleć siebie.

Co mogłabym zrobić, aby poczuć się lepiej? Jak zrealizować pewne życzenie, wypowiedziane przez jakiegoś życzliwego w przeszłości „złap życie za bary i duś jak cytrynkę”? Wydaje mi się, że wiem co zmienić, a ciągle nie próbuję sprawdzić, czy mam rację. Paradoks? A może naprawdę mi się tylko wydaje, skoro nie znajduję motywacji? Co mnie blokuje? Czego się boję? Przecież nic do stracenia… no może tylko złudzenia.


Komentarze

  1. "Wydaje mi się, że wiem co zmienić, a ciągle nie próbuję sprawdzić, czy mam rację."

    -G E N I A L N E ! -

    Choć stety niestety mam tak samo... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to juz jest, ze WIEDZIEC to jedno, ale sprawdzic czy to dziala to juz zupelnie inna broszka;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!