poniedziałek, 11 listopada 2013

czarny sweter

Czarny sweter, golf, niedopasowany w talii, standardowy w ramionach i dodatkowo nieprzyjemnie sztuczny, bo w 100% z akrylu – już do mnie nie pasuje. Ten maszynowo wykonany kamuflaż, bezpieczny, bo niezauważalny mundurek już mnie nie wyraża, nie uosabia "mojej indywidualności i wiary w wolność jednostki". Sprawdziłam.
Pół liceum przechodziłam w czymś takim i zawsze czułam się w nim niewidzialna, taka sama, jednakowa. Wtedy miałam taką potrzebę widocznie, bo wcześniej, pamiętam, często słyszałam, że jestem dziwna. Nie chciałam być wyjątkowa, chciałam swetrem realizować pierwotną potrzebę przynależności do stada. Połowicznie się udało, ale potem, jak to zwykle bywa – przeszło mi i zaczęłam się wyodrębniać, różnicować, kolorować swetry i nosić na szyi przyklejone do sznurka włoskie orzechy. A co!
Czarny sweter jest moim prywatnym symbolem tamtego trudnego okresu, etapu, z którym jeszcze się przed sobą nie rozprawiłam.
Ten licealny egzemplarz został zniszczony albo oddany, nie pamiętam. Myślałam, że w "dorosłej"szafie nie mam już takich masek. A jednak kilka dni temu znalazłam go gdzieś na dnie, wyprałam, wysuszyłam i bladym świtem na wpół śpiąc założyłam znowu po latach czarny golf, tym razem do pracy.
Nie czułam się komfortowo. Długo przebijałam się przez swoje odbicie w lustrze. Myśli i odczucia wracały do mnie, cała ta niepewność, nieporadność, lęk, ale sweter nie chował mnie w bezpieczną kieszeń rzeczywistego "teraz". Przede wszystkim – szpecił. Nie ocieplał jednakowością, nie przydawał elegancji czernią, nie zapewnił luzu swym niedopasowaniem. Kaleczył mnie, uwsteczniał, zamykał w dawnych niepewnościach i o mało co nie uwierzyłam, że niewiele się we mnie od tamtej pory zmieniło.
Praca wciągnęła mnie w swoje zamknięte w tabelach rozbudowane struktury. Czerń swetra nie przenikała monitorów, a z lustra jednak patrzyła na mnie twarz kobiety, a nie dziewczyny z rozpuszczonymi długimi włosami w kolorze raptem o kilka odcieni jaśniejszym od golfa. Teraz w moich oczach niepewność nie wynika z niewiedzy, lęk ma inną gęstość, rzęsy są dokładniej wypłukane w roztworze krzywdy i żalu, urażonej dumy, utraconych chwil i nadziei. Pamiętam, że gdy czułam się źle, zakładałam czarny sweter i sądziłam, że tego nie widać, choć czułam się tak samo źle. Mając wtedy ten golf na sobie nie potrafiłam pokonać czerni.
A teraz? Z miłością i wyrozumiałością oraz mając świadomość swojej dziwności – uśmiechnęłam się w lustrze do tej przerażonej nastolatki o głębokich oczach w kolorze swetra. Może to ją trochę ośmieli, może ułatwi mi zbliżenie się do niej...


3 komentarze:

  1. "Pierwotna potrzeba przynależności do stada". Właśnie. Ileż się w tym mieści! Każdy chyba, kto mówi, że jest inny, że woli swoje własne drogi światopoglądowe, albo na przykład że jest sam "bo tak chce" w gruncie rzeczy, czy może lepiej - w gruncie duszy pragnie "przynależeć". Tyle, że mniej lub bardziej nie potrafi.

    Pamiętam, że ja sam pozwalałem sobie na luz wobec świata dopiero gdy zakładałem kostium, maskę po prostu. Nie miałem problemu, by niegdyś jako robotnik budowlany iść na śniadaniu w kufajce do osiedlowej biblioteki po tomik Staffa albo jako "cieć" toczyć na uczelni dyskusje z profesorami czy doktorami. Bynajmniej nie w stylu "E! kolego! Przepusteczka się należy!" ;) a zupełnie poważne i ważne. "Mundurek", jakikolwiek mundurek zdejmował ze mnie strach, wstyd, kompleksy.

    A czy nie jest takim mundurkiem blog? Internet w ogóle? Jasne że jest! Zostają tylko myśli pod obcym imieniem i maską. Dobrze, że chociaż one są prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  2. rozumiem, że choć z tamtym dziewczęcym etapem nie rozprawiłaś się, to mimo wszystko tęsknisz za nim w sensie pozytywnym. Mi się wydaje, że tak naprawdę pozostaje w nas wiele z tamtych okresów. Jednak z perspektywy czasu, doświadczeń inaczej tamte chwile oceniamy i stąd nasza tęsknota do nich. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli ziarenko pozostało w Tobie... :) jeśli dobrze Cię rozumiem, zostało zaakceptowane :) a to dobrze... każdy z nas ma w sobie trochę z dziecka i nastolatka... jedni głębiej inni mniej :) to niesamowite, bo tylko nasze...


    P.S. ;) wydaje mi się, że po "mam dla ciebie złą wiadomość" człowiek instynktownie ma dość rozmowy...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!