Przejdź do głównej zawartości

kwiecień, maj prawie

No wiem, zwykły mlecz. Chwast po prostu. W dodatku prawie w bramie. Też sobie miejsce wybrał. Zasadniczo nie powinno go tu być. Piach i kurz, nie ziemia. Otwierana brama go niemal trąca.
Źle wygląda taki chwast przy bramie. Pewnie wszystko takie mają tutaj zaniedbane. Mogliby wyrwać przecież, wystarczy się schylić. Nic, że odrośnie, ale teraz przynajmniej by nie było i nie wyglądało źle.
No wiem, niby zioło. Jakby więcej było to można miód mniszkowy zrobić, na przeziębienie jesienne jak znalazł. Ale to z łąki lepiej, spod lasu. Nie z bramy. Nie wiadomo co zrobić z jednym, na wszystko za mało. I miejsce nie to.
Może i ładny nawet. W miarę żywa zieleń i intensywny kolor. Jakieś życie na betonie jest. Tyle że i tak się zaraz popsuje w szary dmuchawiec, wiatr powieje, zasieje się w jakieś szczeliny. I zostanie brzydki chybotliwy badyl z łysą główką. A taki to już w ogóle nie wiadomo komu na co. I jeszcze w bramie niemal...

Komentarze

  1. Fajnie o nim napisałaś. Z dwóch perspektyw. Lubię te chwasty wyrastające nie wiadomo jakim cudem i byle gdzie. Urozmaicenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. :) takie kwiatki gagatki zawsze wyrastają w najmniej oczekiwanym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od lat niezmiennie jestem zauroczona pomysłowością albo desperacją jednostek przyrodniczych szczególnie o gatunku roślinnym. Dziękuję za odwiedziny mojego bloga dzięki temu i ja mogłam poznać twój. Do miłego :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!