Ech, ależ mi się życie pozmieniało! Chyba pierwszy raz naprawdę nie ogarniam.
Niby o tym marzyłam, ale teraz widzę, że nie wierzyłam, że kiedykolwiek się spełni. Może dlatego nie bardzo byłam w gruncie rzeczy gotowa.
Ale to nic, to nic.
Powoli zaczynam się czuć u siebie. Wprowadzam dalsze zmiany, planuję i marzę na potęgę, bo ... spełnia się!
Niby o tym marzyłam, ale teraz widzę, że nie wierzyłam, że kiedykolwiek się spełni. Może dlatego nie bardzo byłam w gruncie rzeczy gotowa.
Ale to nic, to nic.
Powoli zaczynam się czuć u siebie. Wprowadzam dalsze zmiany, planuję i marzę na potęgę, bo ... spełnia się!
Nie cierpię pisać w smartfonie i dodawać posty przez aplikację. Zawsze coś nie wychodzi i nie panuję nad zdjęciami. Ale nie mam wyjścia. Później poprawię. Od tygodnia mam już nawet internet w domu, a już naprawdę niedługo ogarnę do końca mój gabinet (tak, tak, w najśmielszych snach się nie spodziewałam!) i wtedy, jeśli tylko raczkująco-chodzące dziewczę mi pozwoli, nadrobię blogi i może troszkę podzielę się tym moim szczęściem. Bo samemu się cieszyć to jakby się nie cieszyć.
Cokolwiek będzie się działo, niech Ci się dzieje dobrze.
OdpowiedzUsuńdziękuję!
UsuńO jak miło :) masz piękną magnolię!
OdpowiedzUsuńto prawda, jest cudowna!
Usuń