Od frontu, pod brzydką skrzynką z licznikami odkryłam niewielki ogródek. Myślałam, że nic tam nie rośnie oprócz jakiegoś krzaczora, którego planowałam wyciąć przy najbliższej okazji.
Jeszcze padał śnieg i nocami mroziło, a spod śniegu, w tym zatęchłym ogródeczku, zaczęły wyłazić spod dawno niesprzątanych liści jakieś białe główki. Po raz kolejny zostałam zadziwiona. Proszę się śmiać ze mnie do woli, ale naprawdę pierwszy raz w życiu zobaczyłam żywe, a nie na zdjęciu, przebiśniegi.
Krokusy już kiedyś widziałam, ale też nie wiedziałam, że sobie tak po prostu zakwitną.
I jeszcze hiacynty, dwa niebieskie, dwa białe i jeden różowy.
Na drabince suche badyle klematisu, które właśnie zaczynają odżywać. Czekam grzecznie, ja laik ogrodowy, z pokorą, nic nie obrywam. Czekam też na irysy. Będzie niespodzianka kolorystyczna. I tylko sobie posadziłam w donice kilka bratków, stokrotek i pachnących goździków, bo to akurat od dawna potrafię.
Uczę się ogrodnictwa od razu w praktyce.
Ten ogródek nazwałam cebulowym, bo we wrześniu zamierzam się nim zająć na poważnie. Gruntownie posprzątam, uzupełnię ziemię, no i posadzę cebule różne, różniste. Żeby mi wiosną nie tylko przebiśniegi wzeszły, krokusy i hiacynty, ale też na przykład małe tulipany. I oczywiście moje ulubione ogrodowe kwiatki - szafirki!




Ja te kwiaty już w przyrodzie zaobserwowałam :) Polany i łąki wyglądają w tych kwiatach po prostu bajecznie... Irysów jeszcze u nas nie ma. Czosnek niedźwiedzi będzie niedługo kwitł, bo już pojawiły się szerokie, zielone liście.
OdpowiedzUsuńwiosna, wiosna!
Usuńa w ogóle - prawie Cię nie poznałam! zmieniłaś się :)
Ujawniłam, że mama nadała mi jednak jakieś imię (zmiana nicku) i strona wyprowadziła się w bardziej stabilizacyjne rejony (prosto z drogi donikąd) ;)
Usuńswoją drogą, Ania - bardzo ładne imię ;)
UsuńOgrodnictwo kwiatkowe jest bardzo przyjemne, nie tylko wizualnie. Miej dobry czas :)
OdpowiedzUsuńfakt, kwiatowe najlepsze :) na marchewki i kapusty na szczęście nie mam miejsca, nie mówiąc już o czasu i umiejętnościach...
Usuń