czwartek, 7 października 2010

bunt ciała

Nie, nie jestem smutna. Wcale. To tylko mi się ciało cicho buntuje, twarz ukryła uśmiech, a oczy … lepiej nie mówić. Za tą mglistą powłoką jak z mlecznej szyby, gdzie czają się emocjonalne jeziora, błękit wyprał się z wewnętrznego spokoju. Ach, bez znaczenia. Ja zawsze daję sobie radę. Teraz też na pewno nie będzie inaczej.
Tylko… tylko mi smutek zaczął wyciekać. Melancholia w siatce zmarszczek obciąża kąciki ust, ramiona opadły i krok spowolniał. Matowieję. Ciało mnie zdradza.
Wczepiony w realizm burego swetra mój Błękitnooki nie z tego świata szepcze mi za uchem jak wytrawny rzemieślnik, że trzeba dobrze drewno zmatowić, aby kolor położyć. A im dokładniej ścierny papier życia zetrze osad mylnych wyobrażeń, tym dłużej trzymać się będą barwy nowych prawd.

9 komentarzy:

  1. "ścierny papier życia zetrze osad mylnych wyobrażeń" - chylę czoła. Świetne.

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne i jakże prawdziwe słowa. Lecz czy melancholia jesienna musi być, aż tak przytłaczająca?

    OdpowiedzUsuń
  3. jak lifting życia... Pięknie napisane.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zmagam sie z tym juz od dluzszego czasu, ale nigdy nie potrafilam ubrac tego w tak piekne slowa. Natomiast udalo mi sie zaakceptowac:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeden z piękniejszych opisów
    jesiennych spleenów....

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachciało mi się płakać.
    PS Tak pisać, masz wielki dar.

    OdpowiedzUsuń
  7. Poetka... Będę tu zaglądać, bo warto takie teksty czytać, niekoniecznie komentując. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. "trzeba dobrze drewno zmatowić, aby kolor położyć. A im dokładniej ścierny papier życia zetrze osad mylnych wyobrażeń, tym dłużej trzymać się będą barwy nowych prawd. " Tak trafne, że aż boli.
    Zaglądam tu choć nie komentuję, bardzo lubię Cię czytać. Z wielu powodów.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!