piątek, 22 października 2010

drzewa naszego Razem

Odrobina porannego zawirowania i już mieszają się emocjonalne barwy. Oto głęboki brąz dojrzałego liścia dębu jak nasza relacja. Poważna, stabilna, wierna i silna, choć w kształcie nieregularna. Nie kruszy się faktura, może tylko barwę jeszcze zmieniać, intensywnieć. W tej całej plątaninie liści dodaje smaczku, pieprzyku.
Zielone liście naszych niespełnionych planów. Największe nadzieje, najszybsze zwątpienia. Nasycone naiwnością, świeżością młodości jeszcze, pełne tzw. soków życia. To te wyjazdy, w których nie uczestniczyliśmy. Te bale, na których nie tańczyliśmy i niekupiony dom, w którym już prawie wieszałam firanki. Wszystkie działania, od których odstąpiliśmy. I czasem pamiętamy dlaczego, a częściej nie, bo dorośliśmy ze sobą do innych decyzji.
Piękne żółcie klonowych enklaw jak dzisiejsze działania z tych ważnych. Intensywne w barwie, stabilniejsze niż zielenie i bardziej kruche niż brązy. Doskonałe w swej teraźniejszości działania obliczone na szczęście. Nasze życiowe projekty, zdobywane z trudem wieże widokowe na przyszłość, nasze radości, chwile błogości, zamierzenia realizowane.
A wszystko połączone drobnicą wiotkich wierzbowych listków powszednich dni, złotych, rudych, kasztanowych... Pierwsze giną na trawniku, zapominają się, powszednieją. Pozornie nic z nich nie zostaje. Rozmoczona papka pokruszonych godzin i wypłowiałych emocji.
Ale to nimi karmi się ziemia, na której rosną drzewa naszego Razem.

3 komentarze:

  1. No i tym sposobem sprawę Nobla z literatury mamy już załatwioną. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem coś musi obumrzeć, by na tej bazie powstało coś innego, trwalszego, piękniejszego. I chyba o tym jest ten post...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!