poniedziałek, 18 października 2010

sweter w barwach jesiennego optymizmu

Skończyłam wczoraj sweter dla siebie. W końcu jakiś. Ostatnio tak się składało, że Mewa dostała niebieski sweter z kaczkami oraz seledynową tunikę z małymi wrabianymi kwiatuszkami. Tasia dostała różową (obowiązkowo) kamizelkę-tunikę, z paskiem do przewiązania oraz ponaszywanymi bukiecikami szydełkowych kwiatów. Szarpnęłam się też na takie dziwadełko dla niej - sweter z rękawami do łokci, bo w sumie i tak zawsze podwija. Potem był sweter dla męża - ten szary. Pisałam. A dla mnie tylko kamizelka beżowa, kamizelka - bo chociaż ich nie lubię - tym razem włóczka wydawała się super, a w sklepie więcej nie mieli. Może dokupię, dorobię, zobaczy się. Podoba mi się, jednak jest w tym stylu, którego wolę nie prezentować w pracy.
Na koniec wyrabiania zapasów włóczkowych zaplanowałam sobie sweter dla mnie, ciepły i milutki, w kolorze jakimś, a nie czarny, minimalistyczny, elegancki itd. Oczami wyobraźni otulałam się delikatną pajęczyną mieszaniny brązów, beżów, zieleni. W takich barwach można mieć tylko dobry humor, w takiej dzianinie grzeją się myśli, a doświadczenie każdej pętelki bogaci. Już widziałam, jak się uśmiecham i dusza mi łagodnieje.
Wczoraj go skończyłam, zszyłam. I wiem, że dzisiaj ... będę go pruła. Włóczka piękna - szkoda cisnąć w kąt. Zrobię podejście numer dwa. Ale najpierw ... chyba ten czarny zacznę. Wyjdzie na pewno, niestety.

9 komentarzy:

  1. Sweter z kaczkami. Pewien pan z Lublina zapewne dałby za niego sporo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ;) podziwiam ludzi, którzy mają w dłoniach talent :) miłego dziergania!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie poddawaj się temu czarnemu ! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedys dawno, tez drutowalam, teraz czesto mysle, zeby do tego powrocic, bo to bardzo terapeutyczne zajecie, ale nie bardzo wiem skad brac wzory;/

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja lubię czarny kolor. I wcale mnie nie nastraja smutno. Jeśli przyjmiemy , że w innych kulturach kolorem żałobnym jest biel, to tym czarna barwa przestaje się źle kojarzyć:)

    OdpowiedzUsuń
  6. nigdy niczego nie zrobilam "na drutach":) wiec podziwiam ten zapal,checi i pewnie lekkosc z jaka te sweterki dziergasz:) i jeszcze do tego prujesz i od nowa...a czarny tez bardzo lubie:)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh, tyle roboty na marne?
    Chyba bym nie miała odwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam szybkość, z jaką robisz te swetry. Kiedyś dawno temu robiłam też, ale moje tempo nigdy nie było imponujące, więc od lat kupuję swetry zamiast je robić. Plus jest taki, że od razu wiem, jak w nim wyglądam, a w tych robionych to zawsze jedna wielka niespodzianka!
    Życzę ładnego swetra, a może z tej włóczki zrób wielki piękny szal?

    OdpowiedzUsuń
  9. Albo dwa szerokie szale i zeszyj na ponczo. Dorób golf przy wykroju szyi i zobaczysz, jak będzie cieplutko. Mnie ostatnio brakuje ładnej włóczki i... natchnienia. A Tobie podsuwam, mądrala, co?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!