środa, 18 marca 2015

ach słońce!


Ach, jak jest słonecznie w tym betonie burym, szklanym, zakurzonym. Jakoś nie ma wahania, by ten bałagan rozświetlić. A mi się często wydaje, że najpierw trzeba porządek zrobić, a potem światło zapalać.

Na szczęście – nie jest tak, jak mi się wydaje.

Porządek – to później. Teraz – radość. Naprawdę fajnie się idzie do pracy rankiem. Jeszcze kaptur albo czapka, jeszcze ciepłe buty, ale już mnie pączki żywopłotów zaczepiają i wróble się kłócą o każdy skrawek piachu. Suche asfalty i chociaż nosy zakichane, oczy załzawione, swędzące, wzrusza mnie wiosenna aura. Niepotrzebnie nawet ta droga skrócona do pracy, chciałoby się może i pieszo iść przystanek następny, albo i dwa.
Może i uwierzyć trudno, ale pięknieje mi to miasto, przyciąga mnie, wciąga i zaprasza, a nie odstrasza.

Może w czwartek zdecyduję się na rower?

2 komentarze:

  1. Rower o yes! Słońce o Yesss! I wiatr we włosach , słońce w oczach! Rozpieszczaj mnie wiosno!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez Lubie chodzic piechota do pracy, jest tylko maly problem - za długo spie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!