No i jak to wszystko poskładać?
Tylko czas i cierpliwość. Zabawne, że użyłam słowa "tylko".
Niemniej jednak na stole - uda się. Chociaż elementów obrazka jest 500 i każdy po wytrząśnięciu z pudełka poleciał w swoją stronę, wszystkie one pasowały przedtem do siebie. Jest gwarancja, że razem tworzyć mogą coś dobrego. Ich układanie - to zabawa, przyjemność, metodyczny trening mózgu i siły woli.
A moje życiowe puzzle? Każdy element z innej tektury, nigdy razem ich nie widziano, nie ma gwarancji, że w ogóle się złożą, a nawet jeśli - będzie to raczej trudna do wykonania irytująca praca, a nie zabawa.
W dodatku - przestrzeń rozciągnięta jest w czasie, a stół nie istnieje.
No ale przecież każdy tak ma, a inni nawet gorzej, ci, którym całkiem pogubiły się puzzle.


Tylko zamienia się w aż jeśli chodzi o życie.
OdpowiedzUsuńŁadna metaforyczność. Porównując życie do puzzli, trzeba wielu kawałków, aby złożyć z tego piękną i dobrą całość. Niektórymi kawałkami są także ludzie.
OdpowiedzUsuń