Przejdź do głównej zawartości

Jabłuszko

Być może do życia, do dobrego samopoczucia, potrzebuję po prostu godzinki w kawiarni? Oczywiście ciastka to nie wszystko, latte, atmosfera itd. Najważniejsze - towarzystwo. I ta odrobina leniwości, dogadania, błysk zrozumienia w oczach, niedokończenia w wypowiedzeniach, niepotrzebność doprecyzowań.


Ach, znowu było pysznie, nieprzyzwoicie po prostu. Byłam gdzie indziej, kiedy indziej, z kimś innym. Deser nazywał się "Jabłuszko". Dla przypomnienia ten właśnie wdzięczny owoc namalowano mi mlecznie na kawie.


Pewnie długo się kawiarnia mi nie zdarzy. Cóż, będę żyła wspomnieniami.



Komentarze

  1. Warto sobie częściej takie wyjścia planować. Skoro są tak dobre dla duszy :)
    A jabłuszko urocze!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!