czwartek, 22 września 2016

kapcie na jesień

Obiecane kapcie do łażenia po bezdywanach na bosaka, czyli z absolutnym pominięciem skarpetek, wczoraj z wieczora zrobiły się same. 
I tylko dzisiaj machnęłam jeszcze ze dwa kwiatki do przyczepienia po bokach, bo stópki dziewczęce, ośmioletnie, to bez kwiatków, motylków czy ewentualnie serduszek byłyby zupełnie nie do przyjęcia.
A tak - są.




Jesień! Bezkarnie można będzie dziergać wieczorami na kanapie rzeczy potrzebne i te potrzebne mniej. W tym roku zaczęłam od kapci, ale mam już od pewnej ośmiolatki z ciepłymi stopami zamówienie na czapkę ;)

6 komentarzy:

  1. Prawie cały rok chodzę w czymś podobnym. Mam różne, bawełniane, wełniane, cała półka, od dawna nie używam zwyczajnych kapci. Na zimę mam podszyte wewnątrz futerkiem ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak do tej pory zawsze łaziłam w skarpetkach, ale teraz też przerzucę się na takie właśnie kapcie :)

      Usuń

Dziękuję!