środa, 21 września 2016

szarlotka z marzeniami


Nie dało się wczoraj siedzieć z książką na balkonie. Jednak jesień wdziera mi się zza barierki i chłodzi moje zapędy co do odpoczynku na tak zwanym świeżym powietrzu. Póki co jedyne takie dostępne mi powietrze to mój własny balkon w granicach Warszawy.
Ale jak dom pachnie szarlotką z jabłek, gdzie ich winność obłaskawia cynamon... O, to można posiedzieć przy oknie, na kanapie, z książką lub planami na przyszłość z pogranicza marzeń.

Poczekam na zimę, gdy wszystko się zmieni. Ale nie będę czekała biernie. Spisałam sobie grzecznie w notatniku niczym nastolatka od myślników, co będę robić przedpołudniami, gdy cisza, spokój, dzieci w szkole, a obiad podgotowany. I może nie dam sobie rady z tymi planami, ale ... gdy tak pachnie szarlotką, nie sposób nie marzyć.

5 komentarzy:

  1. Ja Cię proszę, z tą zimą to się nie rozpędzaj, bo ledwie się jesień zaczyna. Więc ciasto OK, herbata i marzenia także, ale nacieszmy się słoneczkiem jak najdłużej, bo akurat teraz jest szansa, że to będzie słoneczko, a nie piekarnik jak w wakacje. A poza tym to ja mam jeszcze tyle beskidzkich wędrówek rozrysowanych, że zimy w tym sezonie, jak dla mnie, może nie być wcale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, też nie przepadam za zimą, za to jesień - moja ulubiona!

      Usuń
  2. szarlotka wygląda smakowicie, zapisz sobie w kalendarzu, że 21 października będę miała spotkanie z czytelnikami w Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie, jeszcze nie wiem o której, ale w przyszłym tygodniu podobno już się wyklaruje plakat z info :) i byłoby mi miło, gdybyś zajrzała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, że będziesz w Warszawie! ale świetna okazja!
      jeśli tylko zdrowie mi na to pozwoli to oczywiście się wybiorę i może nawet przyznam, że ja to ja ;)

      Usuń
    2. super, że będziesz w Warszawie! ale świetna okazja!
      jeśli tylko zdrowie mi na to pozwoli to oczywiście się wybiorę i może nawet przyznam, że ja to ja ;)

      Usuń

Dziękuję!