Jak na osobę siedzącą (chwilowo) w domu, jestem niezwykle zajęta. Oprócz tego, że jak wiadomo nie da się siedzieć w domu i po prostu nic nie robić, znalazło mnie kilka dodatkowych zaangażowań poza domem. E, no nic szczególnego. Choćby ta wyprawa do parku, jeszcze letniego, zielonego, z ludźmi na kocykach w biustonoszach, z oranżadą na miejscu pod parasolami, z bosymi stópkami machającymi w wózkach.
Jak tu nie lubić brzóz? A ja się właśnie dowiedziałam, że moje ciało ich nie lubi. A także olch i leszczyn. Oraz że na podstawie pokrętnej logiki krzyżowych uwikłań nie mogę też jeść (kategorycznie!) orzechów i m.in. surowych jabłek, moreli, czereśni, śliwek... Oj, czemu ja zawsze tak słabo wypadam w testach?!
Więc sobie szłam po alejkach i nie po alejkach, myślałam o tym, o czym się samo chciało pomyśleć. Dzięki słońcu nawet udało mi się nawet oczy trochę zmrużyć na te ostatnie szczęścia, nieszczęścia.
Wiesz, że w Szwajcarii nie ma parków? Gdy jestem w Polsce, korzystam na umór, dużo spaceruję.
OdpowiedzUsuńOstatnio mojej koleżance wyszło w testach, że prawie nic nie może jeść. Produkty mlecznie - nie, pieczywo - nie, pszeniczne rzeczy - nie (tego to się wgl. nie powinno jeść), jajka - nie, ryż nawet - nie.
Porównując, Twoja sytuacja wcale nie jest taka zła.
Sądząc po Twoich zdjęciach cała Szwajcaria to jeden wielki park i to jaki!
UsuńPewnie, że nie mam tak źle. Przyzwyczaję się. Znajdę sobie inne ulubieńce, bo orzechów szkoda :(
Ostatnio przejechałam się nad Parkiem Śląskim i pomyślałam, że piękno ma różne oblicza :) szkoda, że w testach tak się objawiło. Kisses
OdpowiedzUsuńw zasadzie dopiero ostatnio doceniam piękno parków, nawet tych niewielkich, a Śląskiego nigdy nie widziałam, ale jestem jakoś przeraźliwie sentymentalna to pewnie bym się wzruszyła niezależnie od wszystkiego
UsuńKolejka nizinna nad parkiem daje niezwykłe poczucie spełnienia, świetna wyprawa!
Usuń