piątek, 2 września 2016

odpoczynek



Dom opustoszał. Wszyscy wyszli do swoich światów, a ja zostałam w skrzynkach między wrzosami, w myślach między słowami, z kawą bez rogalika. Zdaje się miałam jakieś plany, nie pamiętam. Słońce jeszcze nie wpełzło na balkon, nie odpoczęły mi zmysły. Nawet obiad zagubił się gdzieś w domysłach. Siedzę i nie wiem, co dalej. Nogi mi odpoczywają na kocu, uszy otuliłam ciszą, przymykam oczy na domowy nieporządek. Odsuwam od siebie wszelką niecodzienną potencjalność. Chyba zdążę jeszcze i to, i tamto...

Iluzja, że mam dużo czasu.
Na wszystko.
Na poniedziałek.

6 komentarzy:

  1. Spokojność... ale ładnie o tym napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze to mieć czas na siebie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem trudno go znaleźć, ale niekiedy się udaje na szczęście

      Usuń
  3. Do poniedziałku, można wyjść i wrócić, nawet kilka razy, więc masz mnóstwo czasu na wszystko :) do poniedziałku :) uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zainspirowałaś mnie; chyba właśnie jutro wyjdę na trochę...

      Usuń

Dziękuję!