W zeszły weekend byłam w lesie, tylko nie miałam czasu o tym napisać. Że było początkowo nawet miło, poniekąd rodzinnie, ciepło i sielsko. Widziałam nawet jakiegoś węża, nie rozpoznałam gada, ale byłam dla niego wystarczająco hałaśliwa, bo zlęknął się mnie, biedaczek.
Grzyby były, ale tylko kolorowe, z tych pięknięjszych do zdjęć, a nie do talerza. Może lepiej nawet, bo w tym roku nie powinnam jeść grzybów. To i żal nie będzie.
W lesie dobrze się myśli, nie wiem czemu. Najlepiej na zielonych dywanach. Choć czasem trochę straszno, bo ciszy nie ma. Wszystko o sobie gada, pęka, skrzeczy, popiskuje.
Albo siły zbiera. Zupełnie jak ja.




Takiego lasu mi trochę brakuje :)
OdpowiedzUsuńto poszukaj, gdzieś na pewno jest, bliżej lub dalej;
Usuńmnie często do lasu nie ciągnie, ale czasem ciągnie tak, że trudno wytrzymać na pustyni miasta