Dzienniczek ucznia, a w nim ogłoszenia. A to się wycieczka zbliża, a to zawody klasowe w sporcie rozmaitym. Oprócz tego trzeba zielnik robić (nienawidzę!), liście zbierać, suszyć, wklejać, wrr.
I tylko jedno ogłoszenie mnie zainspirowało - planowane w klasie święto dyni. Za miesiąc.
Mam dość dyskusji na temat pogańskości i innych przymiotników dotyczących ostatniego dnia października. Święto dyni to przecież coś zgoła innego! Chociaż nie mam pojęcia, jak będzie to święto moja młodsza córka obchodziła w klasie, postanowiłam się jakoś po swojemu przygotować.
Może już za tydzień, dwa, podam do obiadu pieczoną dynię? Uwielbiam!
A póki co - dynia na parapet.
Eeee chyba już jest. W sklepach dyń pełno w najlepszych cenach (jak zawsze), ja już jedną przerobiłam na zupę krem, jeszcze dwie zostały i czekają na jakiś wymyślny przepis. :)
OdpowiedzUsuńA pogański, moja droga, jest Kościół Katolicki. Jeśli masz ochotę się przekonać o tym jak bardzo, należałoby przeczytać biblię, aby się przekonać, że z ewangelią nie ma NIC wspólnego. Kościół popełnił wiele grzechów w prowadzeniu wierzących, a jednym z nich jest najsurowiej karalny, tak powiedział Bóg, tak jest napisane w Piśmie. Bo chyba wiesz, że Kościół zmienił całkiem przykazania boże i do tego wymyślił inne, własne?
Więc jeśli gdzieś jeszcze usłyszysz od jakiego Katola, że dynie itp., to pogańskie zwyczaje, to go po prostu wyśmiej.
no tak, u nas też pełno dyni - uwielbiam je, no ale jeszcze nie robiłam nic;
Usuńzupa u mnie nie idzie jakoś, w ogóle dzieciaki z dynią na bakier, ale razem z mężem zwykle zajadamy się plackami (z patelni, wiesz, takie jak ziemniaczane) i oczywiście dynią pieczoną w piekarniku!
Dynia jest prześliczna.
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
UsuńU nas Paddy dynię uwielbia, ja nie. A Twoja piękna, parapetówka :)
OdpowiedzUsuńdzięki! :)
Usuń