wtorek, 6 kwietnia 2010

kim będę jak dorosnę

Wymknęłam się cichaczem spod ciepłej pościeli, zgarniając przyduszony poduszką telefon. Od szóstej budził mnie dokładnie co pięć minut, czyli jakieś dwanaście razy. Oparta bosymi nogami o rzeczywistość kuchennej podłogi, wypiłam jak co wewnątrztygodniowe rano filiżankę wody zabarwionej kawą i mlekiem. Świąteczny sernik z rodzynkami osłodził gorzki posmak garści tabletek, białych, żółtych, zielonej. Wiosna. W tabletkach i w oknie.
Nieobecność warszawiaków w tramwajach jest dzisiaj większa niż w piątek. Czytałam sobie we względnej ciszy o szczęściu, ignorując pytania wewnętrzne, natłok poświątecznych obietnic i postanowień. Niby tak zmienić coś, bez przymusu i pretekstu, udoskonalić po prostu tylko ze względu na chcenie, to większa zasługa i trudniej, i trwalej, dojrzalej. A efekt może zostanie.
Poranne kawy pracowe piją się równie szybko co te piżamowe, domowe. Może z racji niedospania, pośpiechu, kamiennych płytek atakujących rozgrzane jeszcze snem paluchy, z każdym łykiem delikatnego beżu pęcznieją we mnie obietnice. Składam je słońcu w szybach sąsiednich wieżowców, dostawcom nabiału i mięsa, srokom w przeniesionym dopiero co z nieznanych mi powodów gnieździe.
Bąbelki obietnic ulatniają się w pracy. Czarna kawa z ekspresu nie bawi się w subtelność. Szczerze pozbawia mnie złudzeń. Dzisiaj słońca nie było. Dostawców nie widziałam zbyt nieuważna z racji braku czasu. Ptaki wiedzą coś na pewno. Z tą wierzbą, jedyną, największą, ukochaną, musi być coś nie tak. Zachorowała pewnie i czeka na jasny błysk wiosennej burzy, jak powalone w poprzednich latach jarzębiny.
Nie zabierajcie mi wierzby. Bo wtedy już nic nie będzie mi z rana trzymać iluzji postanowień. Po kolei, metodycznie i bezdusznie, są mi odbierane asekuracje, marzenia i poczucia. Wiem, przesadzam w słowach, wiem. Jednak wieczorami, tak jak wczoraj, mała dziewczynka ze smutnymi oczami siada w ciszy dużego pokoju wpatrzona w półmroczny sufit i jak zawsze nie wie, kim będzie jak dorośnie.

3 komentarze:

  1. Uwielbiam te spokojne kawy... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak naprawdę chyba żaden z nas nie wie, kim będzie jak dorośnie. I wcale nie czuje, że dorasta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. spokojność małych kaw... ech...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!