czwartek, 8 kwietnia 2010

smutek

Jestem smutna. Mimowolnie pielęgnuję moją melancholię. Nie przykrywa jej wykonany w pośpiechu make-up, nie tuszuje puder, nie koloruje kredka. Na oczach naturalnie kładzie się cień smętnych przemyśleń, rozmyty, w szarym kolorze. Zafascynowana książką o szczęściu popadam w emocjonalne odrętwienie. Usta pękają od nadmiaru przygryzań, policzki zapadają w bladość.
Jestem smutna. Nawet przebrana za kobietę nie czuję się lepiej. Obcasy nie podnoszą mi humoru. Żakiet nie prostuje pleców, nie unosi ramion, a starannie dobrana bielizna nie wypina dumnie piersi do przodu.
Jestem smutna. Specjalnie pomalowałam dzisiaj oczy, aby nie płakać w toalecie przed wieczorem. Pragmatyzm zawsze zwyciężał, więc i tym razem musi mieć znaczenie, że tusz i cień do poprawek zostały w domu. Obok ogromnej paczki przyjaciółek - chusteczek.
Takie banalne, że aż się przydzę. Takie oczywiste, prozaiczne. Potrzebne. Sentymentalnie babskie, niewygodne, niskie. Z piwnicy, a nie z sufitu.

5 komentarzy:

  1. OJ... :( PRZYKRO MI, ŻE JEST CI ŹLE... JAKIŚ KONKRETNY POWÓD?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zetrzyj makijaż, wystaw twarz do Słońca. Świat jest piękny, chociaż w tej chwili tego nie odczuwasz. Znajdź mały powód do radości, bo dużych powodów możesz szukać całe życie. Szkoda na to czasu- samo przyjdzie.
    Zasyłam Ci moją pozytywną energię Aniu!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mota ma rację... małe powody do radości, to jest to... ja tam zbieram moje ziarnka... i z tego mam frajdę, pomimo, że życie czasem boli:)

    Uśmiechy posyłam:))

    OdpowiedzUsuń
  4. ach, myślałam, że smutów nikt nie czyta

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to nie czyta????? Czyta, czyta!

    Ale myślę.... hmmmm... że było Ci wyjątkowo źle - skoro nawet wysoki obcas nie pomógł...

    Mota ma rację - warto znaleźć nawet małe rzeczy, które nas ucieszą, każdemu wedle jego upodobań, bo każdego cieszy co innego.

    Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!