wtorek, 27 października 2015

pytanie do siebie

Na prośbę Erraty  
Pytanie do siebie - dlaczego masz problem z zadaniem sobie pytania?

Odkąd tylko zostałam o to poproszona, myślę nad pytaniem. Trochę mnie to przerasta. Nie chciałam zapytać o nic nudnego, ot, chociażby o ulubiony kolor, zwierzaka czy imiona, jakie nadałam swoim dzieciom. To by było pójście na łatwiznę.
Ale każde inne pytanie, a w zasadzie odpowiedź na nie, stanowi dla mnie wyzwanie. Jednocześnie chciałabym nie za dużo powiedzieć, nie odsłaniać się nadmiernie, ale też nie potrafiłabym uniknąć szczerości. Z nią akurat nie mam co prawda problemów, ale z moją skłonnością do poddawania w wątpliwość wszystkiego - już tak. Wykazuję chronicznie nieznośną tendencję do prowadzenia dyskusji i - co gorsza - do przyznawania racji każdej ze stron. Przesiadam się swobodnie pomiędzy krzesłami polemicznego kręgu, mogąc być obrońcą i oskarżycielem każdego. Jestem w stanie zanegować każdą moją odpowiedź, a jeśli nawet nie zanegować, to wyciągnąć w okno blogowego edytora kilka słabości mojego rozumowania. Z bezwzględną szczerością przyznam się także, że to, co napisałam, nie jest całkowitą prawdą. 
Oczywiście cecha ta jest niezwykle widoczna, gdy prowadzę dyskusję o rzeczach ważniejszych niż kolor noszonego stanika, czy rozmiar buta. Ujawnia się natychmiast, gdy roztrząsam sprawy ważne życia, śmierci, upodobań i sądów. Dość chyba powiedzieć, że moja praca magisterska w jednej trzeciej składała się z przypisów do treści zasadniczej, w których to przypisach zanegowałam tezę główną pracy, obaliłam jej główne dowody i - było nie było - wykazałam ponad wszelką wątpliwość, że raczej na pewno się mylę. A przecież mogłam od razu dać w treści zasadniczej wywód prowadzony w przypisach, ale obawiam się, że nie na wiele by się to zdało.

Hm, mam nadzieję Errato, że przyjmujesz moją odpowiedź. Trochę z przymrużeniem oka, choć jednak na poważnie. Dziękuję za wyróżnienie i miłe słowa na temat mojego bloga, kompletnie niezasłużone.

Szybko wciskam "opublikuj" zanim się nie rozmyślę i nie zastąpię tego posta choćby czymś takim:
- Jaki masz kolor oczu?
- Zasadniczo ... niebieskie, ale granatowieją z wieczora.

6 komentarzy:

  1. I to jest właśnie ten problem, który uniemożliwia Ci wymyślenie pytania do siebie na szybca.
    - bo chcesz aby było niebanalne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjmuję bez mrugnięcia okiem. Czyli, siłą rzeczy, również i bez przymrużenia. Należę do tych, którzy głównie między wierszami poszukują odpowiedzi.
    Tym niemniej sądzę, że nie ma pytań banalnych, jedynie takowe odpowiedzi. Imiona przyszłych dzieci? Ależ to wręcz temat rzeka. Chętnie "posłucham"... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszłych? No nie wiem. Chciałabym, pewnie! Ale chyba już nic z tego, niestety.
      Obecne są mało wyszukane. Katarzyna. Ewa. Trzeciej córce chyba bym Wanda dała.

      Usuń
    2. W dzieciństwie bardzo często wymyślałyśmy z siostrą imiona dla dzieci. Dla dziewcząt konkretnie - kto by tam sobie chłopcami głowę zawracał. Były wymyślne i udziwnione. Tymczasem w realnym życiu moje dzieci noszą zupełnie proste imiona. Jerzy, Barbara, Julian. Choć akurat ten ostatni już z własnego wyboru.

      Usuń
  3. Twoje pytanie samej siebie o pytanie jest... fascynująco zagmatwane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wszystko potrafię sobie komplikować, odpowiedzi, pytania, codzienność...

      Usuń

Dziękuję!