niedziela, 18 października 2015

utrata bieli

Bardzo cenię sobie konwalie. Niepozorne kwiatki, delikatne dzwoneczki otoczone rozłożystą zielenią liści.
Małe tanie bukieciki na majowych ulicach, pęczki w wiadrach pod kościołami, niesamowity zapach niewinności przy wazoniku w domu – z tym mi się kojarzą konwalie.

A w październiku? Cóż zostało ze słodyczy ogrodowych kwiatów?


Wspomnienie wiosny nabrzmiało czerwienią, jesień zmieniła dzwonki w przedziwne jagody.  


Jak były doskonałe swoją wiosenną bielą, tak zachwycają czerwienią owoców nie do zrywania, nie do kosztowania. Do wspominania.


Czas zabarwił też moje wspomnienia. Aż sama do siebie nie jestem podobna i nie poznaję się, mniej rozumiem. Mi też jak konwaliom wyrosły odważniki doświadczeń. Czerwone od bólu.

5 komentarzy:

  1. Czerwienie w przyrodzie zawsze zwracały moją uwagę. Dlatego takmi do gustu przypada jesień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czerwień jest zachwycająca! A jesień to także moja ulubiona pora roku.

      Usuń
  2. Nie miałam pojęcia, że taką mogą przybrać postać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze - ja też nie! Ale fajne, prawda?

      Usuń
  3. Witaj:) Mnie zapach konwalii kojarzy się z ciepłem, wiosną i okresem komunijnym. Uwielbiam ich zapach:) A czerwień zawsze łączyłam z dojrzałością i cierpieniem. Podświadomie jakoś.
    Przeczytałam kilka Twoich postów po wizycie na blogu Star. Któregoś dnia przeczytam całość Twojego bloga, bo te kilka postów mi się spodobało:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!