Szwędałam się trochę dzisiaj po Warszawie. Aparat miałam ... w torebce. Żal mi było dłoni pozbawić rękawiczek i oczu koncentracji. Więc byłam w chwilach nieutrwalonych, które już powoli zapominają się w sobie, zlepiają się z innymi niedzielnymi spacerami, jesieniami, latami.
Te kilka zdjęć poniżej zrobiłam z tramwaju. Absolutnie nie oddają nastroju wczesnego popołudnia, wczesnej miejskiej jesieni, mówią niewiele lub zgoła nic. Paradoksalnie - to one przetrwają. Może tak zwana pamięć dorobi mi później wspomnienia do tych zatrzymanych obrazków.




Dla mnie mówią wszystko, nasycone ciepłem kolorów, jesienne pejzaże. Jesień jest cudowna. Doczekaliśmy i zimy, która również wprawia mnie w rewelacyjny nastrój.
OdpowiedzUsuńDziękuję
UsuńWiększość dnia spędziłam dziś w budynku w centrum miasta pracując. A wolałabym tak jak Ty się poszwędać i pofotografować. Uświadomiłaś mi konieczność kupienia odpowiednich rękawiczek. Chociaż takie bez palców mam. :)!
OdpowiedzUsuń