Jesień oplotła mi włosy żółcią rudą, brązem, beżem. Oczy mam z nieba mglistego porankiem, z wieczora pochmurnego od rezygnacji.
Ale na patykach - róż blady, fioletowawy. Emocje poplątań zaplecione na ramionach.
Gładki tył, gładki przód i tylko dwie kieszonki na dziewczyńskie skarby, na słodkie sekreciki kilkulatki.
Powstaje sweter na jesienne otulenia, wdzianko z marzeń, nie z melancholii.




Piękny! Podziwiam takie zdolności...
OdpowiedzUsuńdziękuję, zachęcam - to nic trudnego
UsuńPrześliczny! Jakże dawno to było, kiedy sama wykonywałam podobne rzeczy...
OdpowiedzUsuńmoże warto znowu chwycić za patyki?
UsuńGratuluję talentu, szkoda, że już tak niewielu ludzi zajmuje się robieniem takich pięknych rzeczy.
OdpowiedzUsuńmoda wraca to i ludzie się znajdują
UsuńAle Ci zazdroszczę!! Też kiedyś robilam ;)
OdpowiedzUsuń