poniedziałek, 29 lutego 2016

dzień, który rzadko bywa

Nie wiem po co mi był ten dzień, bo przecież po coś na pewno. Może do przemyśleń, choć nie było na to czasu? Będę teraz miała wiele wieczorów i wiele wpatrywań w niejedno okno, by wracać do poranka. Nie lubię diagnoz zaczynających się od "proszę pani", po których to słowach następuje wymowna pauza.
Zabiegane przedpołudnie, wytrącone z rutyny, pozbawione codziennych pór stałych i póz odmienności. Zmęczone popołudnie, smutny wieczór.
Nie mam jakoś siły czytać. Trochę mnie wola boli, ta wolna. Podyskutowałabym z indywidualistką, pokłóciła się może. Zamiast tego, jak co dzień, po prostu zajęłam się domem.

2 komentarze:

  1. Dodatkowy dzień a wola boli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bywają takie chwile, kiedy ten dodatkowy dzień niczego nie zmienia, jest tylko wcale niepotrzebna prolongatą niechcianych stanów i myśli.Innym razem taki dzień staje się punktem zwrotnym, po którym wszystko zaczyna wyglądać inaczej.Trzymam kciuki za dobre "inaczej". Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!