Zapłakane Krakowskie, smętny coś wyjątkowo Kopernik przysiadł przed PAN-em i kontempluje szarość. Tylko żółto-czerwone autobusy przeczą porannej melancholii ulicy.
Posypałam się, spopieliłam. Zawsze ten fakt skłania mnie do rozważań. Nawet tusz w piórze zmieniłam z niebieskiego na czarny, choć blada coś ta czerń, szara taka.
Tym razem nie oczekuję wiele od siebie. W przeszłości - owszem, zdarzało się, a potem nieodmiennie byłam rozczarowana. Widać nie jestem w stanie dotrzymywać obietnic dawanych sobie.
Przycupnę sobie cichutko w tym poście, obok tutaj i teraz, poczekam, popatrzę, przemyślę. A nuż spełnią się wszystkie prawdziwe obietnice bez mojej niecierpliwości?


Też mam parę obietnic i planów do spełnienia, i powoli ale skutecznie się spełniają. Czego i Tobie życzę!
OdpowiedzUsuń