środa, 10 lutego 2016

popielata szarość z rana


Zapłakane Krakowskie, smętny coś wyjątkowo Kopernik przysiadł przed PAN-em i kontempluje szarość. Tylko żółto-czerwone autobusy przeczą porannej melancholii ulicy.


Posypałam się, spopieliłam. Zawsze ten fakt skłania mnie do rozważań. Nawet tusz w piórze zmieniłam z niebieskiego na czarny, choć blada coś ta czerń, szara taka.

Tym razem nie oczekuję wiele od siebie. W przeszłości - owszem, zdarzało się, a potem nieodmiennie byłam rozczarowana. Widać nie jestem w stanie dotrzymywać obietnic dawanych sobie.

Przycupnę sobie cichutko w tym poście, obok tutaj i teraz, poczekam, popatrzę, przemyślę. A nuż spełnią się wszystkie prawdziwe obietnice bez mojej niecierpliwości?


1 komentarz:

  1. Też mam parę obietnic i planów do spełnienia, i powoli ale skutecznie się spełniają. Czego i Tobie życzę!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!