Nadal jestem chora, wszyscy jesteśmy. To jakiś atak na mój dom - jestem pewna. Zmasowane siły wirusów wszelkiego typu, każdej maści, po jednym z każdego szczepu itd. Ale walczę oczywiście, walczę.
Blog nie istniał. To nie był przypadek tylko po prostu moje działanie. Zniechęcenie, poczucie bezsensu w temacie. Skasowałam wszystkie, jak obrażony dzieciak.
Ale zmieniłam zdanie, choć pisać nadal nie będę chyba.
Blog nie istniał. To nie był przypadek tylko po prostu moje działanie. Zniechęcenie, poczucie bezsensu w temacie. Skasowałam wszystkie, jak obrażony dzieciak.
Ale zmieniłam zdanie, choć pisać nadal nie będę chyba.
Dużo zdrowia! I wyleczenia skutecznego. Jak zdrowia nie ma, to wszystko jakieś bez sensu się wydaje. Dobrze Cię rozumiem...
OdpowiedzUsuńPisz, bardzo lubię Cię czytać.
Aniu,
OdpowiedzUsuńpo prostu zdrowiejcie, a blogiem i brakiem wpisów [a nawet tym, że je kasujesz] się nie martw. Jesteśmy obok :)
Zdrówka Ci i Wam życzę.
OdpowiedzUsuńA czasem mamy dość wszystkiego, nawet bloga! :)
Aniu zawsze, ZAWSZE, Z A W S Z E wychodzi słońce!!!!! Zdrowiej i pamiętaj,że wiele osób tu zaglądało, bo naprawdę lubimy!
OdpowiedzUsuń