poniedziałek, 28 czerwca 2010

widok

Zawsze coś zasłania. Bardzo mało jest widoków czystych. Ledwo odsłonięty pałac coraz mniej się staje widoczny zza dziwnych rusztowań. Wyjątkowo brzydkie sześciany pokrzyżowanych wewnątrz rur, ustawione przy drzewach, nie domyślam się po co.
Ranek wstał jak zwykle za szybko, ale jakoś gładko wszystko poszło i nawet wcześnie stałam na przystanku w nadziei na szybsze w związku z tym wyjście z pracy. Ale zawsze coś niweczy plany. Więc stałam sobie w stojącym w korku tramawaju, tak w połowie trasy, ni w pięć ni w dziewięć. A precyzyjniej - usiadłam sobie jak zwolniły się miejsca po wychodzących.
I najbardziej martwi mnie widok na zdrowie. W kontekście różnicy temperatur pomiędzy postudenckim butnym bractwem a opinią mojego lekarza, który właśnie w piątek w trybie pilnym przepisał mi niestety antybiotyki. Klimatyzacja - powiedział - jest jak nóż. Jedni nim chleb kroją, inni potrafią zabić.

4 komentarze:

  1. Poeta z tego lekarza ;D podoba mi się :) i to z tą klimą... cóż za tekst ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój poranek też przyspieszony - zdawało mi się, że nadrobię zaległości w pracy.
    Co też ja sobie uroiłam ? :)

    Zdrowiej
    bezboleśnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj, klimatyzacja rzeczywiście nie jest taka fajna, jak nam się wydaje. Pomijając różnicę temperatur w środku i na zewnątrz - jest to wspaniałe urządzenie do rozprzestrzeniania wszelkich infekcji wirusowych i to z dwóch powodów- wysusza nam śluzówki nosa i gardła, przez co łatwiej łapiemy infekcje a poza tym zbyt rzadko zmieniane filtry w systemie roznoszą zarazki. Łykaj antybiotyki i dodaj do nich Probacti4, bez recepty, w aptece.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!