poniedziałek, 14 czerwca 2010

temperatura

Znowu temperatura. W okolicy 39 wieczorem, a rano nic. Znowu telefony do przychodni, znowu urywam się z pracy, znowu lekarz, znowu... Mewa będzie płakać, nie da się tak milcząco po prostu zbadać. Tylko język pokaże chętnie.
Niech na tym języku nic nie będzie. I gardło niech będzie czyste, normalne szmery w oskrzelach - nic niezwykłego. Niech wszystko będzie w końcu w porządku, standardowo i rutynowo nudne, bez sensacji. Niech będą same kropki, bez znaków zapytań i żadnych, ale to żadnych wykrzykników.
Siedzę jak na szpilkach i czekam, aż wskazówki zegarów dojadą przed lekarski gabinet. Marzę o tym, aby mnie nazwano nadgorliwą mamuśką, bo przecież dziecko zdrowe...

3 komentarze:

  1. Też cenię sobie normalność, brak kłopotów to już przecież powód do zadowolenia :))
    Trzymam kciuki za mądrą Mamusię :)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu te anginy, przeziębienia w końcu mijają! No wiem,że to trwa, ale kiedys odejdzie w zapomnienie.
    Przezywałam podobną gehennę z synem. Pocieszam!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ach, bardzo Wam dziękuję za wszelkie słowa pociechy; też liczę, że to minie, jak minęły wszystkie poprzednie choróbska;
    cóż, siedzę w domu z Mewą - wirusowe zapalenie gardła tym razem

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!