Bardzo lubię balkony. Mam tak od zawsze. Pamiętam, że do matury uczyłam się siedząc na kocu na dość sporym balkonie. Było gorąco, bo ekspozycja zachodnia, moja ulubiona zresztą.
W naszym małym mieszkaniu też mieliśmy balkon zachodni, naprawdę niewielki. Ale był tam rozkładany stolik, rozkładane drewniane krzesło i skrzynia. Teraz wszystkie te meble przeniosłam na obecny mój balkon. I zakupiłam jeszcze dwa krzesła z poduchami.
Balkon jest dość spory, ekspozycja północno-wschodnia. Słońce gości na nim tylko rano, ale potem też jest słonecznie, choć się nie nagrzewa. Obstawiam, że w upały będzie moim ulubionym miejscem.
Widok na magnolię, teraz bez kwiatów, a także na ogród, którego absolutnie nie mogę jeszcze pokazać, bo wiele pracy przed nami.
Dziś udało się w końcu przygotować balkon i wypić na nim pierwszą kawę.
Nocą, po uśpieniu najmłodszej, udało mi się też trochę na nim posiedzieć i popatrzeć na księżyc. Wylazł zza dachu sąsiadów i wygonił mnie do spania. Bo nie ma zmiłuj. Mała i tak obudzi raniutko cały dom. Bardzo dobrze. Na jutro zaplanowane dalsze prace w ogrodzie!
Nie poczułam nigdy frajdy z posiadania balkonu. Raz że za młodu mieszkałam w wieżowcu, a tam balkony są łączone z sąsiadami (a mieliśmy okropnie uciążliwego sąsiada, który prowadził balkonowe życie i niestety głośne oraz wścibskie), dwa, że teraz mam duży balkon, niemal taras, ale tam jest tak gorąco, że... chyba już mówiłam nie raz.
OdpowiedzUsuńbalkony są fajne, może kiedyś się przekonasz
UsuńTeż lubię, tutaj to nawet mam taras, stół i takie tam, ale pogoda wciąż płata mi figle i nie mogę z tego wszystkiego korzystać. Bo kiedy jest ciepło i miło, to ja albo na uczelni, albo w drodze. Ucałowania :)
OdpowiedzUsuńno to życzę, żeby się udawało czasem korzystać, bo taras i takie tam to super sprawa!
Usuń