Miałam ostatnio trochę dziwnych zdarzeń. Czasem tak bywa. Nie wszystkie się da opisać, nie wszystkie łatwo pogodzić z codziennością. Ot, może drobiazgi, bolesne drzazgi, choć z pozoru nieistotne.
Straciłam zdjęcia z aparatu. Czterdzieści jeden. Bardzo zależało mi na ich zrobieniu. Stanęłam na rzęsach, aby tam być i strzelać fotki. Udały się wyśmienicie i już nie mogłam się doczekać, żeby je zobaczyć na ekranie komputera. Osobiste zdjęcia z jednego z ważnych dla nas rodzinnych wydarzeń, których już nie da się powtórzyć. I zniknęły. Nie miałam szansy nikomu ich pokazać. Oczywiście użyłam programów do odzyskiwania zdjęć z uszkodzonych kart sd. Nie udało się. A w zasadzie odzyskałam z karty zdjęcia, na których mi nie zależało, lecz ani jednego z tamtego wieczora. Jestem niepocieszona i obrażona na aparat fotograficzny. Jeszcze z nim nie skończyłam. Pewnie jeszcze raz spróbuję jakiegoś innego programu jak mi trochę emocje opadną.
W sumie drobiazg, a wytrącił mnie z równowagi. Co pokazuje zresztą jaka słaba jestem jeszcze w gruncie rzeczy. Ale czego ja się spodziewałam? Przecież silna i odporna raczej nigdy nie będę. I tylko tyle mogę zrobić, żeby się nauczyć radzić sobie w takich sytuacjach. Radzić ze sobą.

och, ja przez przypadek jednym przyciskiem usunęłam setki zdjęć z 64 gigowej karty, większości jeszcze nie wywołałam, bo nie miałam czasu. Przepadły częściowo zdjęcia z projektu, który robiłam przez cały rok na uczelni. Ale to była moja głupota, teraz zrzuca, zdjęcia systematycznie. Poza tym, dobrze, że złe emocje szybko wyparowują, oby i Tobie szybko poszły w niebyt :*
OdpowiedzUsuńno właśnie, wszystko jest takie ulotne, nawet te rzeczy niby materialne, nie tylko emocje, chociaż zawsze się mimo wszystko czuję niepewnie, gdy mam coś zapisane gdzieś, a nie realne na biurku, lecz przecież nie wszystko się da wywołać;
Usuńdobrze, że zwykle emocje zostają, te dobre na dłużej :)
Z amatorskich programów to chyba Recuva jest dobra i prosta, ale czasem i ona nie daje rady. Znajoma podczas reinstalacji systemu przypadkowo ;)) wybrała formatowanie całego dysku zamiast odświeżenia tylko plików systemowych i to kosztowało ją ponad 1000 zł w profesjonalnej firmie odzyskującej dane. Faktycznie odzyskała większość (bodajże 97%) plików, ale ja tak szczerze mówiąc w życiu nie dałbym takiej kasy za żadne zdjęcie jakie miałem lub zrobiłem. Skoro byłem, przeżyłem, widziałem, a potem kliknąłem "formatuj", to trudno, tak widać musiało być. Najważniejsze zostaje w sercu.
OdpowiedzUsuńSprawdzę jeszcze ten program, co napisałeś, ale jeśli się nie uda, trudno - odpuszczę, zostawię. Ważne, że tam byłam ☺
Usuń