środa, 20 stycznia 2016

gołe badyle


Takie mam nastroje nie bardzo coś. Marazm, beznadzieja. A może by to, a może tamto, e tam, jednak to bez sensu. I takie tam.
Wiele spraw do skończenia, zaczętych książek, projektów, a ja siedzę i tępo gapię się nawet nie bardzo wiem w co.

Wniosek nasuwa się jeden - zdrowieję!
Jeszcze trochę boli, kaszlę i poleguję, ale zasadniczo wraca mój stan normalny. Dochodzi do siebie ta maruda, co się wiecznie skarży, że mogłaby żyć inaczej, ale się nie da.
Coś mnie chyba jemioła oblazła, tak sobie myślę. Wyglądamy razem może nawet jakoś, charakterystycznie, malowniczo, tajemniczo. Ale jednak to pasożyt i powinnam zrzucić gada z mojego drzewa, żeby mi słońca nie zasłaniał, soków nie wypijał. Co gorsza, to nawet śmieszne, jemioła jest symbolem zdaje się powodzenia finansowego, czy coś w podobie. Jak to tak wywalić i zdać się tylko na siebie?!

Postanowiłam powalczyć ze swoimi jemiołami w tym roku. Co prawda muszę się dość wysoko wspiąć, co grozi upadkiem, ale w końcu trzeba się tym zająć. Przez ostatni rok opracowałam sobie jakiś tam szkicowy plan, przygotowałam drabinę. Teraz pora na nią wleźć i odsłonić sobie niebo.



4 komentarze:

  1. No i to ostatnie mi się podoba - odsłonić sobie niebo. Ja miałam obiecane niebo, tymczasem okazuje się że drabina za mała, za mała ja.

    Pozdrawiam Aniu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne że jakaś drabina jest. Czasem jest jakoś po prostu trudniej. Na szczęście nawet to mija. Trzymaj się cieplutko.

      Usuń
  2. Przede wszystkim - zaplanuj sobie kolejność dokończenia rozpoczętych spraw - i weź się za robotę ;)
    Miewam takie dni, zawsze kiedy jestem przepracowana i za mało sypiam. Może też warto wymyślić sobie atrakcyjną formę odpoczynku na weekend?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też działam w systemie małych list ;) oczywiście nie zawsze, ale jednak powiedzmy że raczej systematycznie, bo to się naprawdę sprawdza;
      tym razem również!

      Usuń

Dziękuję!