niedziela, 24 stycznia 2016

wierzę w beże

Będę beżowa. Tak sobie wymyśliłam. 
Sweter będzie gruby, jak starczy mi włóczki to z golfem, najlepiej szerokim. To taka zdecydowana kawa z mlekiem, beż pogodny w tonacji ciepłej. 
Inaczej niż zawsze.





Może wkrótce pokuszę się o kolor. W szafie tkwi mi wiele zapasów. Postanowiłam je wyrobić, chociaż kuszą mnie zakupy. Tak jak nie lubię chodzić po zakupy, tak uwielbiam w ciszy śpiącego domu klikać po znanych mi internetowych pasmanteriach, przymierzać się do faktur i kolorów, wymyślać kolejne swetry, bez których cudem po prostu się obchodzę. I postanawiam to zmienić, natychmiast. Upycham potem te miękkie paczki po szafach, w tajemnicach przed czasem, który angażuję priorytetowo w inne ważności codziennych dni.

Miałam trochę przerwy w drutach. Ale sweter męża coś we mnie odblokował. I znowu mam fazę.
Trzeba było nie robić dla męża swetra? Może i tak, ale ... co roku na urodziny dostaje ode mnie sweter. Tradycja taka.

8 komentarzy:

  1. Przywołałaś wspomnienia. Kiedyś lubiłam robótki, mimo, że nie byłam mistrzynią drutów. Ot, taka sobie amatorszczyzna. Wczoraj, podczas porządkowania mieszkania mamy, wpadły mi w ręce resztki włóczek rozmaitych. Myślałam sobie o tych wszystkich sweterkach z młodości, które z upodobaniem nosi teraz moje dziecię. Ja obecnie sobie nie wyobrażam, bym kiedykolwiek coś takiego założyła. Widzisz, Anno, jak to się nam ostatnio składa - Twoje posty wywołują u mnie burzę myśli.
    Zazdroszczę Ci tego swetra. Sama nie chciałabym się pogrubiać -jestem już i tak wystarczająco gruba. Z kolei jak schudnę, to i tak będę wolała włożyć mniejszy rozmiar płaszcza, niźli go wypełniać swetrem. Tak więc nie dla mnie te piękne swetry:((. Pozostaje cienka, fabryczna dzianina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :)
      Moje wyroby to też czysta amatorszczyzna, ale cóż z tego, skoro daje mi sporo frajdy. Wiele można przemyśleć w systemie prawo-lewo ;)
      Swetry pogrubiają?! Ej, no nie przesadzaj. Jest tyle fajnych cienkich włóczek...

      Usuń
  2. Kiedyś lubiłam siebie w beżach, dzisiaj biegam w szarakach... ale u innych podziwiam i zachwycam się... będzie piękny :) muszę wykopać druty, chyba zrobię mężowi sweter na świeta, rok pewnie to zajmie :) hehe, zainspirowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być inspiracją to dla mnie zaszczyt.
      Sięgnij po druty, pewnie! Bardzo fajnie się robi sweter dla męża. W każde oczko można pleść odrobinę siebie ;)

      Usuń
  3. Anno, nie wiem czy to kolor światła, czy co, brązem mi tu świeci ta wełna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To trochę światło ciemne, a trochę to beż, któremu lekki brąz na imię. Taka kawa z mlekiem, a że mleka niewiele, to w ciemnym pomieszczeniu wieczorem beż udaje brąz ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. długo byłam brązowo-beżowa. bardzo długo. teraz jeszcze bardziej ograniczyłam barwy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też miałam różne fazy, czarne, beżowe, różowe...
      teraz jednak kolorowieję i chyba dobrze

      Usuń

Dziękuję!