Będę beżowa. Tak sobie wymyśliłam.
Sweter będzie gruby, jak starczy mi włóczki to z golfem, najlepiej szerokim. To taka zdecydowana kawa z mlekiem, beż pogodny w tonacji ciepłej.
Inaczej niż zawsze.
Może wkrótce pokuszę się o kolor. W szafie tkwi mi wiele zapasów. Postanowiłam je wyrobić, chociaż kuszą mnie zakupy. Tak jak nie lubię chodzić po zakupy, tak uwielbiam w ciszy śpiącego domu klikać po znanych mi internetowych pasmanteriach, przymierzać się do faktur i kolorów, wymyślać kolejne swetry, bez których cudem po prostu się obchodzę. I postanawiam to zmienić, natychmiast. Upycham potem te miękkie paczki po szafach, w tajemnicach przed czasem, który angażuję priorytetowo w inne ważności codziennych dni.
Miałam trochę przerwy w drutach. Ale sweter męża coś we mnie odblokował. I znowu mam fazę.
Trzeba było nie robić dla męża swetra? Może i tak, ale ... co roku na urodziny dostaje ode mnie sweter. Tradycja taka.




Przywołałaś wspomnienia. Kiedyś lubiłam robótki, mimo, że nie byłam mistrzynią drutów. Ot, taka sobie amatorszczyzna. Wczoraj, podczas porządkowania mieszkania mamy, wpadły mi w ręce resztki włóczek rozmaitych. Myślałam sobie o tych wszystkich sweterkach z młodości, które z upodobaniem nosi teraz moje dziecię. Ja obecnie sobie nie wyobrażam, bym kiedykolwiek coś takiego założyła. Widzisz, Anno, jak to się nam ostatnio składa - Twoje posty wywołują u mnie burzę myśli.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci tego swetra. Sama nie chciałabym się pogrubiać -jestem już i tak wystarczająco gruba. Z kolei jak schudnę, to i tak będę wolała włożyć mniejszy rozmiar płaszcza, niźli go wypełniać swetrem. Tak więc nie dla mnie te piękne swetry:((. Pozostaje cienka, fabryczna dzianina.
Bardzo mi miło :)
UsuńMoje wyroby to też czysta amatorszczyzna, ale cóż z tego, skoro daje mi sporo frajdy. Wiele można przemyśleć w systemie prawo-lewo ;)
Swetry pogrubiają?! Ej, no nie przesadzaj. Jest tyle fajnych cienkich włóczek...
Kiedyś lubiłam siebie w beżach, dzisiaj biegam w szarakach... ale u innych podziwiam i zachwycam się... będzie piękny :) muszę wykopać druty, chyba zrobię mężowi sweter na świeta, rok pewnie to zajmie :) hehe, zainspirowałaś mnie :)
OdpowiedzUsuńByć inspiracją to dla mnie zaszczyt.
UsuńSięgnij po druty, pewnie! Bardzo fajnie się robi sweter dla męża. W każde oczko można pleść odrobinę siebie ;)
Anno, nie wiem czy to kolor światła, czy co, brązem mi tu świeci ta wełna ;)
OdpowiedzUsuńTo trochę światło ciemne, a trochę to beż, któremu lekki brąz na imię. Taka kawa z mlekiem, a że mleka niewiele, to w ciemnym pomieszczeniu wieczorem beż udaje brąz ☺
OdpowiedzUsuńdługo byłam brązowo-beżowa. bardzo długo. teraz jeszcze bardziej ograniczyłam barwy ;)
OdpowiedzUsuńteż miałam różne fazy, czarne, beżowe, różowe...
Usuńteraz jednak kolorowieję i chyba dobrze