piątek, 1 stycznia 2016

na zakładkę

Nie ma czego wspominać. Nie szkodzi. Wręcz przeciwnie - trzeba poprzedni miesiąc zapomnieć jak najszybciej. Ten ostatni dzień też. Mogłabym wstecz w lata iść do zapomnienia, ale się zatrzymam na tym dniu ostatnim.

Jedyne, co mnie fajnego spotkało to te oto dwie zakładki, które dostałam.
Prawdziwie ręczna robota, inwencja własna, wykonanie perfekcyjnie i z miłością. Najdoskonalszy prezent. Od kogoś, kto mnie dobrze zna. Kto wie, że uwielbiam takie oto zakładki i zawsze w tramwaju tak je niby przypadkiem trzymam na wierzchu, żeby stojący obok współpasażer miał po co zaglądać mi przez ramię. 

No bo - proszę:


Oczywiście mam za wiele przemyśleń, za mnóstwo planów i za wiele jest rezygnacji we mnie, by o tym mówić pozytywnie. Zamilknę chwilowo zatem.
Dzisiaj dzień też minął słonecznie, raczej nieśpiesznie. Niby domowa nuda taka, której mi brakowało bardzo. Jeszcze nie jestem nią nasycona. Jeszcze dwa dni. I zamierzam usilnie nie zamierzać niczego. Może poczytam, a może jednak skończę sweter męski poplątany. Może popiszę sobie tu i tam. Może otworzę szafę i westchnę znacząco. A może nie.
Niech chorzy zdrowieją, niech nastolatki siedzą w komputerze, a obiad dochodzi na kuchni. Niezależnie od braku śniegu czy nadmiaru mrozu, wybieram się tym razem jedynie wgłąb siebie. Bez mapy.

I każdemu niech się spełni w 2016 roku to, co ma się spełnić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję!