czwartek, 21 stycznia 2016

poplątane, pogniecione, skończone

Udało się!
Ogarnęłam się wczoraj, wróciłam do własnych łask. Poskreślałam sobie na karteczce niemal wszystkie sprawy do załatwienia. Co miałam w końcu sprzątnąć - sprzątnęłam, co doczytać - doczytałam, pranie powiesiłam, fasolę ugotowałam, ba! zjadłam nawet, a sweter w końcu zszedł z drutów.
Mąż założył do przymiarki i tak mu zostało. Rano też widziałam go w tym swetrze, no ale mam nadzieję, że w nim nie spał! Wczoraj padłam tak skutecznie, że nawet nie zarejestrowałam momentu nocy.


Od rana mam nowe pomysły i nową karteluszkę spraw. No bo skoro już jestem w domu i czuję się coraz lepiej, co by tutaj jeszcze skończyć, ewentualnie zacząć? Jak to cudownie chcieć!


9 komentarzy:

  1. Jak to cudownie, chcieć!
    Żebyż tak człeku się chciało, jak mu się nie chce:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainspirowałaś mnie do przemyśleń, a kto wie, może i do napisania posta.

      Usuń
    2. Super! No to na fali chcenia, myśl, pisz, a ja poczytam!

      Usuń
    3. Mnie się czasem tak bardzo nie chce, że bardziej niż mi się niekiedy chce!

      Usuń
    4. Oj, gdybym miała takie śliczne włosy, jak masz na tym zdjęciu, chciałoby mi się zdecydowanie bardziej, niż nie chciało:))

      Usuń
  2. Piekny sweter! Najważniejsze to pozytywne uczucia :) uściski posyłam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!