niedziela, 17 stycznia 2016

zima

Zima za oknem. 
Może jutro zdecyduję się wyjść na chwilę? 
Nie wiem, czy nie za wcześnie po tym zapaleniu oskrzeli. Pewnie jeszcze trwa. Nie czuję się za dobrze, ale znacząco lepiej niż ostatnio. Od środy antybiotyk, jutro ostatnia dawka w południe. No i skończyło mi się już moje trzydniowe zwolnienie.
Mąż mnie namawia, żebym poprosiła o przedłużenie jeszcze chociaż dwa dni. Na dojście do siebie.
Czy to ma sens?



Czy nie rozczulać się tak i normalnie jak gdyby nigdy nic iść do pracy?
Co właściwsze? Co rozsądniejsze?


10 komentarzy:

  1. To ma sens. Warto utrwalić dobre samopoczucie, by potem nie było "powtórki z rozrywki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to brzmi rozsądnie, a że mam skłonności do braku rozsądku (niekiedy), staram się nie unikać tych sytuacji, kiedy rozsądnie jednak zachować się można;
      dlatego nie poszłam jeszcze do pracy, a wieczorem mam wizytę kontrolną u lekarza; nie wyszłam też z domu ani na chwilę wcześniej, aby mi odzyskiwanego zdrowia nie zmroziło powietrze obojętnego na moje nastroje świata

      Usuń
  2. Kochana, zapalenie oskrzeli, to nie zapalenie płuc. Ja nabawiłam się przewlekłego zapalenia oskrzeli, dokładnie rok temu. Poszłam z objawami do lekarza, babka nie stwierdziła niczego poważnego, przepisała antybiotyk w związku z kaszlem i nic więcej. Następnie wyjechałam za granicę. Kilka miesięcy później tak długo przechodziłam to zapalenie, że udałam się do lekarza zagranicznego, mimo że jeszcze nie miałam ubezpieczenia zdrowotnego, ale już musiałam, czułam się skandalicznie OO I wyszło szydło z wora.

    Jeżeli choroba jest wcześnie wykryta, to na samym początku najprawdopodobniej wystarczyłoby nawet siedzieć spokojnie w domu i łykać witaminę C. Tylko. I żadnych sportów, tylko spokój, miarowy oddech i ciepło domu. Oczywiście każdy lekarz zastosuje antybiotyk, żeby mieć pewność i wyeliminować chorobę raz na zawsze. Mnie jeszcze przepisali inhalator, ale powtarzam, 5 miesięcy przechodziłam chorobę.

    A teraz ciekawostka, zapalenie oskrzeli nie jest wynikiem przeziębienia. Jest odwrotnie i to najgorszą rzeczą jest przeziębić zapalenie oskrzeli.

    Czynnikami powodującymi zapalenie oskrzeli, są:
    - palenie tytoniu
    - zanieczyszczenie powietrze
    - częste infekcje wirusowe
    Czynnik uszkadzający (zazwyczaj dym tytoniowy) powoduje migrację komórek stanu zapalnego.

    Wśród innych przyczyn przewlekłego zapalenia oskrzeli wymienia się narażenie zawodowe na pyły i substancje chemiczne.

    Leczenie przewlekłego zapalenia oskrzeli jest uciążliwe, drogie i nie zawsze w pełni skuteczne, lepiej więc zapobiegać chorobie, niż ją leczyć. Dlatego unikaj miejsc, gdzie powietrze jest zanieczyszczone, nie pal papierosów i nie zaniedbuj leczenia nawet drobnych infekcji kataralnych.

    Poradą specjalistów jest po prostu: rzuć palenie. Co zabawniejsze, ja nigdy nic nie paliłam. Za to w domu się pali, całe moje życie. Nawet kołyska tonęła w obłokach niebieskawego dymu. Znajomi palą, mąż pali. No i masz.

    Ja już kiedyś raz powiedziałam, że palacze będą żyli w najlepsze, a ja się raka dorobię. Ciężko jest wytłumaczyć osobie palącej, że nawet będąc w pełni zdrowia, to jest tak drażniące, że nie da się powstrzymać kasłania.

    Po trzech dniach stosowania antybiotyku, kaszel zdecydowanie ustąpił, mogłam też wrócić do sportów, ale ostrożnie, bo miałam jeszcze niewydolność płuc, która towarzyszyła mi jeszcze przez pół roku. Ale normalnie wróciłam do pracy i było wszystko w porządku inhalator miałam wykończyć, stosowałam jeszcze przed półtora miesiąca.

    Wszystko zależy od tego jak się czujesz, jeżeli masz wątpliwości, zdecydowanie nie wychodź jeszcze w domu, nie przezięb tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze, że to napisałaś, sama chyba nie miałam jeszcze zapalenia oskrzeli, ale ostatnio często właśnie na takie wczesne stany osłabienia dmucham i chucham i dzięki temu z nich wychodzę skutecznie na witaminach, nawet bez antybiotyków. Jak organizm osłabiony, to trzeba poleżeć, a nie szarżować. Szkoda, że tak mało słuchamy teraz własnego organizmu, bo on tak naprawdę mówi nam większość wprost. Tylko języka już często nie znamy, nie wsłuchujemy się w siebie :), a by trzeba było!

      Usuń
    2. Tak, z tym że czasami nie możemy nie szarżować. Wiela obowiązków czyni to, że wciąż dążę do tego aby nie nawalać. Kiedy słabiej się czułam, nie mogłam sobie pozwolić na zostanie w domu, a wizyta u lekarza po prostu już była zamówiona, a nim poszłam, jeszcze mocniej się doprawiłam w pracy, która wiąże się z wychodzeniem na dwór i często staniem na wietrze z godzinę czasu, taka głupia robota.

      Usuń
    3. Hexe, nawet od lekarza nie dowiedziałam się tyle o zapaleniu oskrzeli, co od Ciebie;
      wydaje mi się, że moje jest nieuzasadnione: nie palę, w moim domu nikt nie pali, okolica nieszczególnie zanieczyszczona, a ja infekcje wirusowe wirusowe mam dwa razy do roku. No ale w sumie nie wiadomo, jak z tym jest.

      Jest taka teoria, że organizm chce nam coś powiedzieć także poprzez to, na co się choruje. Np. pojawia się krótkowzroczność, aby nie wiedzieć w swoim otoczeniu tego, co wyrządziłoby ci jeszcze większą emocjonalnie szkodę. Zabawna teoria. Pierwszy raz chorowałam na zapalenie oskrzeli dwa lata temu. Teraz drugi raz. Wtedy choroba stała się dla mnie bodźcem do wielu zmian w moim życiu. Pisałam gdzieś, że może organizm mówi mi - zwolnij, bo nie mogę zaczerpnąć tchu. Co mówi teraz? Może czas na zmiany znowu, tym razem bardziej przemyślane?

      Tak czy inaczej - dziękuję za ważne informacje!

      Usuń
  3. Lepiej teraz przedłużyć niż za tydzień powtórzyć :)Leżeć, kontemplować, dochodzić do siebie. Tym bardziej skoro można. Ja nie mogę, bo śmieciodawca nie płaci mi składek. Taki los.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posłuchałam! Leżałam grzecznie, w niedzielę, choć z łóżka wstałam, nie wyszłam na spacer. Dzisiaj dam się przesłuchać. No i zobaczymy.
      Bez sensu masz ze swoją umową. Pisałeś o tym już kiedyś, więc pamiętam, jak musisz być bohatersko silnym pracownikiem, mimo chęci. Nasze realia bywają bez sensu i przykro mi z tego powodu.

      Usuń
  4. Ze zdrowiem nie ma żartów, lepiej posiedzieć dwa dni dłużej w ciepełku, niż narażać osłabiony jeszcze po antybiotyku organizm na większą ilość zarazków zaraz po wyjściu z choroby. Lepiej przedłuż zwolnienie, o ile praca to wytrzyma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - praca. Nie wiem, czy wytrzyma, mam nadzieję. Nie chodzę często na zwolnienia, jednak czasem muszę. Najczęściej na dziecko. To nie jest mile widziane, no ale nie ma wyjścia, po prostu muszę.
      Z drugiej strony - pomyślałam, że może nie zarażam, ale zdecydowanie nie jest mile widziane, gdy tak kaszlę, prycham, kicham w pracy. Mam kontakt z ludźmi, coś tam muszę reprezentować sobą, może lepiej nie stan nędzy i rozpaczy.
      Niestety, czuję po sobie, że muszę coraz bardziej uważać na zdrowie. Wiadomo - wiek.

      Usuń

Dziękuję!