Zawsze mam w torebce kalendarz. Może to i bez sensu w dobie smarfonów i niektórych naprawdę usłużnych aplikacji.
Ale mam. Tak się przyzwyczaiłam.
Kiedyś były A5, potem A6, a w tym roku mam takie małe chude coś. Tydzień na dwóch stronach.
Wiem, że nie starczy.
Dlatego mam też mały dodatkowy notes. Hm, jakby też za kalendarz robi, za listę spraw do załatwienia. Żebym sobie mogła powykreślać w stosownej chwili to i owo. O, na przykład prześcieradła muszę kupić...
Pióro na naboje, kawa, komputer - wersja podstawowa na ten rok.
Obok tysiąca innych zeszytów, notesików, karteczek, aktówek, notatek w telefonie, zakładek w książkach i nieskończonych plików w netbooku.
Czy to w ogóle da się kiedykolwiek zorganizować jakoś?
Wątpię.
Ja mam dwa. Jeden malutki, drugi nieco większy. Rok pozytywnego myślenia- Beaty Pawlikowskiej. Otworzyłam na 4 styczniu "codziennie szukam inspiracji. Szukam czegoś, co mnie zachwyci, ucieszy i co jest dowodem na to, że świat jest piękny.
OdpowiedzUsuńLubię czasami przeczytać takie złote myśli
złote myśli są super :)
Usuńspisuję je w kolejne zeszyty z cytatami
fajnie motywują
Mimo, że się nie da, to ja nieustannie nad tym pracuję. I czasem mi się wydaje, że ogarnęłam. Ale potem widzę, że to był tylko jeden kąt z dziesięciu.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia!
no ja też nie ogarniam, coraz więcej notesików, ale co tam!
UsuńNie cierpię smartfonów. Mam androida, ale nie mogłabym prowadzić kalendarza w tym urządzeniu, to już nie to sam, jakoś bardziej przyjaźnie się z papierem.
OdpowiedzUsuńo, ja cierpię smartfony, ten kalendarz elektroniczny też jakby trochę prowadzę, ale nie ufam mu tak jak temu papierowemu
UsuńTeż używam kalendarza papierowego. Smartfon pyknie, odłożę go i zapomnę, a kalendrza wciąż jest mi potrzebny, bo zapisuję tam najróżniejsze dziwne zdania, które nie chcę, aby mi uciekły z głowy :) kiss
OdpowiedzUsuńa potem siedzę i przepisuję rocznice do kalendarza na przyszły rok, zdania i spostrzeżenia do kajecików, cytaty do zeszytów, daty do dziennika... itd
Usuń