Znam to miejsce od dzieciństwa. I park, i pałac, także niedaleka Arkadia – wszystko wpisało się swoją obecnością w moją historię. Wielokrotnie czytałam grzbiety książek w bibliotece, dziwiłam się rozmiarom łoża, w którym spał cesarz. Najpierw ten ogromny pałac otoczony wielgachnym parkiem z każdą moją wizytą kurczył się znacząco. Dziś zastanawia mnie czemu obawiałam się kiedyś, że mogę się tam zagubić. Jednak nigdy nie byłam w Nieborowie nocą. Mój mąż wyczytał gdzieś, czy w radiu wysłuchał, a właśnie byliśmy całkiem niedaleko i zwyczajnie trafiła się okazja, by moje urodziny uczcić w pałacu, nocą i w dodatku przy świecach. Pierwszy raz brałam udział w Nocy Muzeów, bo jakoś nigdy nie wydawało mi się przyjemne oglądanie eksponatów w dzikim tłumie zwiedzających. Z pewnością niewiele bym z tego wyniosła. Ale w tym przypadku nie chodziło o zwiedzanie, ale o atmosferę, o inność, odrobinę niezwyczajności. Łatwo było poczuć klimat prowincjonalnego pałacyku nocą. Przewodniczka ubrana była...
(sufitologia, spod oka, prosto w oczy)