Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2022

zabieganie

 Wcale nie biegam, choć w sumie bym chciała, a jednak latam z karteczką spraw do załatwienia po całym mieście. Znaczy - rozpoczęłam tak zwany urlop. Czy będę potrafiła nic nie robić, gdy już wszystko zrealizuję? Oczywiście wątpię. Gorące dni, palące sprawy i coś mi lekarze wzięli serce za cel. Ale nie mam czasu się zmartwić. Wymyśliłam sobie, że jeszcze powłóczę się po uczelniach i bibliotekach, że jeszcze trochę się podouczam. Ma to być mój sposób na stres, który nadmiarowo mnie dopada.

nadzieja przemijania

Teraz jestem silniejsza. Dawniej, gdy robiło się źle, dobijało mnie przekonanie, że już zawsze tak będzie - źle. Ale nauczyłam się, że nie. To minie. Jak wszystko. Dobre, czy złe, przyjemne, czy przykre - kiedyś się kończy. Czasem w ogóle nie ma potrzeby reagować jakkolwiek. Wystarczy poczekać. Staram się o tym pamiętać w każdej chwili. Także podczas rozmów z ludźmi. Przyznaję, to może trochę niegrzeczne nie odpowiadać na zadawane pytania. Ale niekiedy nie ma sensu. Czekam, aż wybrzmią w swojej niedorzeczności, aż rozmyje się niesprawiedliwość osądów w nich zawarta. Koncentruję się, aby nie pamiętać pytania, nie policzyć niegodziwości, nie zauważyć kpiny. Nie odpowiadam. Czekam na odwagę powtórzenia pytania i zwykle świat pędzi tak szybko, że w nowej chwili, która nastaje, nie ma na to czasu. Przemijanie kiedyś mnie dołowało. A teraz pociesza. Może to ono jest nadzieją?