Ach, ta słowiańska dusza! Młodość wpleciona w dzieje narodu, upodobanie do muzyki, wódki i kobiet, a także to przekonanie o swojej nieujawnionej wyższości, ważności, specjalnym przeznaczeniu indywidualnych losów. A przy tym dystans do własnych zaangażowań – ot choćby do partyjnej zasadniczości, do miłości, której nie daje się szansy objawić, do siebie, gdy trzeba wyrzec się w imię czegoś, w co się już nie wierzy. Tutaj indywidualnie pojmowana sprawiedliwość miesza się nie tylko z zemstą, którą podobno najlepiej wymierzać na zimno, ale także z próbą osiągnięcia jakiejś narodowej, dziejowej sprawiedliwości. A tymczasem krzywda narodu to szereg nieszczęść jego obywateli, w dodatku niezawinionych, ot połączonych luźnym splotem spędzanej w jednym mieście młodości. Coś, co miało być żartem wyrośniętego młokosa, sztuczką, na którą nie złapała się nieco sztywniacka dziewczyna, wtrąca Ludwika w machinę, która losuje dla niego całkowicie odmienny życiorys niż ten, do którego wydawał się być pr...
(sufitologia, spod oka, prosto w oczy)