Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2015

miejsce po rzodkiewkach

Trwam w swojej ciszy, tej wewnętrznej. Nikt się nie zorientował, że wszystko we mnie milczy. Dla niepoznaki – gadam, gadam, gadam. Zawsze tak, jak się denerwuję. Śmieję się, aby nie płakać. Inicjuję rozmowy, rozbawiam. A w środku wszystko we mnie drga z tej słów pustki, z nadmiaru emocji złych, z lęku powracającego, wciąż obecnego. Wyciągnęłam z szafy stary sweter oliwkowy, ziemisty, niekorzystny. Otula moje obawy w bezkształtny czas oczekiwania. Jestem w nim poprzednią sobą, zapomnianą, chyba prawdziwszą. Może tak mnie Hozier nastraja, może mijający maj. Pojechałabym do Gdańska. Czemu tam? Nie wiem. Po prostu nie tutaj.

smutna opowieść bez sensu

To będzie długa opowieść bez sensu i większego znaczenia. Taka skarga trochę, nudna dla niektórych, ale gdzieś się muszę wypisać. Sprawa nie nadaje się do opisania nigdzie indziej. Byłam dzisiaj u lekarza okulisty, który to przyjmuje akurat w miejscu, gdzie jest także optyk. Chodzę tam od lat i tylko w tej firmie, chociaż nie zawsze w tym akurat oddziale, zlecam wykonanie okularów dla mnie i dla córki. Po wizycie postanowiłam poustawiać co nieco. Mam dwie pary okularów. Nowe, plastikowe, modne, reprezentacyjne, zdecydowanie nie są moimi ulubionymi, chociaż to w nich najlepiej widzę i wyglądam. Wymagały lekkiej regulacji, dopasowania. Drugie są stare, mniejsze moce, cieniutkie, metalowe i zdecydowanie niemodne oprawki sprzed około 15 lat. Nowe soczewki okularowe wstawiałam już w tej firmie. Poprosiłam tylko o wymianę nosków, bo lekko zżółkły. Uwielbiam te okulary, są leciutkie jak piórko. Trochę w nich niedowidzę i pewnie gorzej wyglądam, ale chodzę w nich w domu. Zawsze są...