Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2021

powroty

Fajnie się wraca do domu z wyjazdu. Co prawda zawsze jest trochę frustracji, dużo prania i kilka strat w roślinach domowych, ale też mimo wszystko jest radość. Można docenić, co się ma, to swoje obecne miejsce na ziemi, choć też tymczasowe.  Ogródek powitał mnie żądaniem natychmiastowego koszenia oraz nową lilią, piękną, choć niestety też pachnącą. A ja nie lubię tego zapachu. Ogarniam straty. Zbieram plony. Zrobiłam wczoraj pierwsze w swoim życiu słoiczki własnych pomidorków koktajlowych. Ciekawe, czy okażą się smaczne. Nigdy takich nie jadłam. Zastanawiam się jeszcze nad kiszonymi pomidorkami, bo podobno też można.  Oprócz tego mam jeszcze kilka spraw do ogarnięcia. Ale zamierzam też zwyczajnie poleniuchować. 

kabaczek

Czasem czuję się w życiu jak ten kabaczek wśród kwiatów. Wcale nie został tutaj posadzony. Od frontu domu, wśród kolorowych piękności, sam się wysiał, zawładnął przestrzeń i korzysta ze słońca,  ktorego tutaj najwięcej.  Przez swoją inność wygląda tak egzotycznie, prawda? A to zwykły kabaczek, nie żaden filodendron z lasów deszczowych, choć trochę mi go przypomina. Myślę sobie, że nie ma znaczenia nasze powołanie, zwyczajność, pozory wegetacji. Nawet otoczenie nie zawsze jest tak ważne, bo udaje się niektórym pozostawać sobą w obcym środowisku. Choć pewnie łatwo nie jest, a kpina innych, oskarżenia,  mogą zaburzyć rozwój zgodny z gatunkiem.  Nie wiedzieć czemu czasem kabaczek wyrasta koło godecji oraz petunii i zamiast się dziwić, krytykować, przesadzać - warto pozwolić mu rosnąć.  Mnie wzrusza jego użyteczność, prozaiczność, bycie warzywem, a nie kwiatem, przeznaczenie na stół, a nie do wazonu, trawienie, a nie kontemplacja. I zatrzymuje mnie w zach...