niedziela, 13 października 2019

niestałość


Pewnie już nie tak dużo będzie możliwości, by posiedzieć sobie na balkonie. Lecz dziś trafiła się ciepła słoneczna niedziela. 
W swetrze i nie na boso, z robótką w ręce, smakuję moją niespieszną obecność na progu jesieni. Słońce oślepia mnie na żółknące liście magnolii. Kwiatów mniej, ale zieleń jeszcze piękna, a wszystko pozostałe wybarwia się jak potrafi. Ja też nie rezygnuję z barw.



Zrobiłam najmłodszej sweter z tej kolorowej włóczki, a z resztki wyrabiam jeszcze szaloną czapkę dla średniej. Uwielbiam ten wzór! Jakbym nie mogła się zdecydować, w którą stronę dziergać. Przystaje mi to do obecnych dni, też niestałych w barwach, temperaturach, melancholiach.